Ogród warzywny – przegląd

Ogród warzywny – przegląd – Witamy w kolejnym odcinku z cyklu „Ogród Warzywny”. Chciałby się już więcej siać i sadzić w warzywniku, niestety tegoroczna pogoda na to jeszcze nie pozwala. Na szczęście co nieco jest do zrobienia.

Na podwyższanej grządce obsianej marchwią, pietruszką i obsadzonej cebulą dymką oraz czosnkiem olbrzymim dzieje się niewiele. Jedynie cebula w różnych odmianach wypuszcza szczypior.  Po spojrzeniu z bliska widać też przebijający się nieśmiało czosnek. Obawiałam się, że wcale on nie wzejdzie, ponieważ jest to odmiana, która generalnie rośnie w cieplejszym klimacie śródziemnomorskim, ale coś się przebija. Zobaczymy jak będzie rósł dalej.

Zapraszamy do sklepu https://sklep.ogrodnacodzien.pl/

Na grządce ze szpinakiem i rzodkiewkami  wygląda znacznie lepiej. Mimo nocnych przymrozków, które dochodziły u nas do -3 stopni Celsjusza wyglądają dobrze. Już niedługo mogę chyba liczyć na zbiory.

Tymczasem zbiory szpinaku i rzodkiewki ze szklarni muszę przeprowadzić już obowiązkowo. Szpinak zaczyna już tu wybijać w pędy kwiatostanowe, przestraszyłam się, że się spóźniłam. Na szczęście jego liście w smaku są nadal smaczne, nie mają gorzkiego posmaku. Gdyby wyrosły tak na normalnej grządce prawdopodobnie nie nadawałyby się już do jedzenia. Okazało się, że w uprawie szklarniowej jest nieco inaczej. Zbiorę już wszystkie liście. Wyrwę też stąd wszystkie rzodkiewki, które rosły tu do tej pory. Za ciepło jest już dla nich w szklarni, zwłaszcza w słoneczne dni. Lepiej już będą rosły w gruncie na zewnątrz.

Ziemia w tej donicy nieco osiadła, zanim więc trafią tu kolejne uprawy trzeba dosypać trochę nowego podłoża. Dołożę ziemi ogrodowej, jako następne w to miejsce trafią sadzonki sałaty. Będzie to sałata liściowa o zielonym kolorze. To odmiana, którą wysiałam w lutym. Jak widać udała się całkiem nieźle, nie było wtedy za wcześnie na wysiewy. Nie będę sadzić w szklarni ani sałaty czerwonej, ani różowej, a to dlatego, że za szkłem nie wybarwiają się one tak jak na świeżym powietrzu. Oto dowód.

To sałata tej samej odmiany z tej samej rozsady, różnica polega jedynie na tym, że ta bardziej zielona sadzonka była trzymana do tej pory na półce wewnątrz szklarni, natomiast te czerwone sałaty w donicy, rosną na zewnątrz od mniej więcej tygodnia. Zdążyły się już pięknie przebarwić. Jeżeli zatem zależy nam na kolorowej sałacie, to trzeba uprawiać ją na świeżym powietrzu. Reszta warzyw posadzona w donicach przy płocie, oprócz sałaty są to kalarepy i kalafior rosną dobrze. Nocne przymrozki nie wyrządziły im żadnej krzywdy. Podobnie jak roślinom kapustnym posadzonym w gruncie. Bób też się świetnie trzyma. Ale wróćmy do szklarni i do sadzenia zielonej sałaty liściowej.

Ta odmiana uprawiana pod szkłem będzie delikatna i na pewno smaczna. Na pewno będzie też gotowa do zbioru wcześniej niż ta, która rośnie w chłodniejszych warunkach na zewnątrz. Sadzonki sałaty sadzimy mniej więcej na takiej samej głębokości, na jakiej rosły do tej pory. Ważne, żeby nie zasypać środka rośliny, tzw. stożka wzrostu. Jeżeli zagłębimy sałatę za bardzo w ziemi, może zacząć zagniwać. Warto na to zwrócić uwagę. Po posadzeniu całość dokładnie podlewamy.

Za sałatą w kolejnej donicy rośnie groszek. Potrzebuje już podpór, po których mogłyby się piąć liście czepne. W tym celu użyję patyków, które pozostały po porządkach w ogrodzie. Wbiję ich kilka, zobaczymy czy to wystarczy, żeby utrzymać rosnący groszek cukrowy w ryzach.

Do szklarni trafiła już część sadzonek pomidorów. Na noc regały z nimi okrywane są grubą, zimową agrowłókniną. Ich wzrost nieco zahamował. Od pikowania minęły już 3 tygodnie, przyda się im zatem porcja składników odżywczych.

Do nawożenia rozsad używam zazwyczaj ekologicznego nawozu rozpuszczalnego w wodzie. Niektórzy używają też rozpuszczonego w wodzie obornika granulowanego lub innych nawozów przeznaczonych do warzyw. Warto na początku podlewać rośliny niewielką ilością takiego roztworu i zwiększać ewentualnie ilość dostarczanego nawozu wraz ze wzrostem roślin. Częstotliwość nawożenia rozsad zależy zarówno od kondycji roślin, jak i od samego nawozu, którego używamy. Warto pamiętać o ty, żeby dozować nawóz na wilgotne podłoże, nie suche. Wtedy roślina lepiej przyswaja dostarczone jej składniki odżywcze.

Warzywa kapustne wysiane tydzień temu właśnie wykiełkowały. Są to m. in. kalarepa, kapusta i jarmuż. Jeżeli zdejmujemy folię, która utrzymywała wilgotność podłoża należy pamiętać o systematycznym zraszaniu młodych siewek. Zwłaszcza w szklarni. Opryskiwacz z wodą na początku, a potem konewkę, trzeba mieć tu stale pod ręką.

Na koniec warto jeszcze zajrzeć do zielnika. Widać, że wiele roślin już budzi się zimowego snu. Jest to m. in. szczypiorek, który już pomału można uszczykiwać w niewielkich ilościach. Sadzonka melisy posadzona tu jesienią też wypuszcza młode liście. Nowe przyrosty pojawiają się też na posadzonym tu przed zimą tymianku. Nie miałam pewności, czy się przyjmie, jednak się udało. Teraz przytnę go dość mocno, żeby rośliny się zagęściły w tym nowym miejscu i wypuściły więcej nowych przyrostów od dołu. Te obcięte fragmenty tymianku się oczywiście nie zmarnują. Liście, które dopiero co wyrosły wykorzystam w kuchni, a ich nadmiar ususzę. Zanim trafią tu kolejne sadzonki innych ziół warto oczyścić ziemię z chwastów. A chwastem są tu tulipany. Niezauważone pozostały w tym miejscu i teraz rosną na środku zielnika. Pozwolę im zakwitnąć, a potem wykopię i przesadzę, żeby miały gdzie rosnąć pietruszka lub bazylia.

Czekamy już tylko na cieplejsze dni i cieplejsze noce, żeby zabrać się do dalszej pracy.