Ogród warzywny w czerwcu

W dzisiejszym odcinku z cyklu „Ogród Warzywny” będzie mowa m. in. o sałacie, ziołach i ślimakach. Zapraszamy!

W czerwcu możemy już zbierać wiele wysianych wczesną wiosną warzyw. Oprócz rzodkiewki i cebuli dotyczy to również sałaty. Ścinamy ją w miarę potrzeby, a tam gdzie powstało miejsce, sadzimy lub wysiewamy kolejną. Pamiętajmy jednak, aby o tej porze sięgać już po nasiona tzw. odmian letnich, dobrze sprawdzają się tu odmiany liściowe.

Jeżeli pozostały nam jeszcze sadzonki, które należałoby już wysadzić, a na grządkach brakuje nam miejsca, możemy sięgnąć po donice. Sałata świetnie czuje się uprawie pojemnikowej, o ile pamiętamy o regularnym podlewaniu.

W moim warzywniku sałaty rośnie naprawdę sporo i na bieżąco przygotowuję nowe rozsady. Ale nie każdy tak ma i lubi. Są osoby, którym wystarczy kilka główek, żeby raz na jakiś czas dodać listek do kanapki. Dla tych osób mała podpowiedź, jak w prosty sposób stworzyć doniczkę z sałatą, która będzie nam towarzyszyć nawet przez całe lato.

Kupujemy w sklepie spożywczym sałatę w doniczce. Często znajduje się w niej tzw. mix sałat, czyli 3 różne sadzonki. Doniczkę tę należy dobrze namoczyć, przez godzinę lub dwie. Przygotowujemy skrzynkę balkonową lub większą doniczkę z ziemią ogrodową lub podłożem do warzyw. Rozdzielamy sadzonki sałaty i sadzimy je w nowym, większym pojemniku. Po posadzeniu dokładnie podlewamy. Stawiamy na balkonie lub na tarasie lub zewnętrznym, okiennym parapecie i w razie potrzeby odłamujemy na bieżąco najstarsze, zewnętrzne liście. To doniczka z sałatą przygotowana właśnie w taki sposób. Stoi tu już drugi miesiąc. Liście do kanapek zbierałam z niej mniej więcej co 2 tygodnie. A to oznacza, że jeżeli przygotujemy sobie taką miniaturową grządkę z sałatą w czerwcu, przy odpowiedniej pielęgnacji, możemy ją mieć nawet do jesieni.

To samo możemy zrobić z ziołami w doniczkach kupionymi w markecie czy sklepie spożywczym. Nie zostawiajmy ich w pojemnikach przemysłowych, tylko przesadzamy do większych donic i wystawiamy na zewnątrz. Wtedy możemy znacznie wydłużyć ich życie i więcej z nich korzystać.

Kto ma zielnik w ogrodzie może już przeprowadzić zbiór m.in. mięty, melisy i bazylii, które można przeznaczyć na suszenie lub do bezpośredniego spożycia.

Dla bazylii, a także wielu innych roślin zielnych, przycinanie to swoista kuracja odmładzająca. Przycinając wierzchołki pędów pobudzamy je rozkrzewiania i dalszego wzrostu. Warto więc regularnie dodawać bazylię do kanapek, sałatek, zup czy sosów.

Mięta nie jedno ma imię. Jest wiele gatunków tej rośliny, które możemy uprawiać w ogrodach lub w donicach, na balkonach czy okiennych parapetach. Większość odmian preferuje miejsca nasłonecznione i wilgotną glebę. Liście możemy zbierać na bieżąco, w miarę potrzeby aż do czasu kwitnienia. Napar z tej rośliny pomaga na roztrój żołądka i nudności, działa przeciwbólowo i doskonale gasi pragnienie w upalne dni

Melisa po roztarciu wydziela silny, przyjemny, cytrynowy zapach. Zbiera się ją przed kwitnieniem, ponieważ ścinana później może stracić aromat. Substancje zawarte w roślinie, przede wszystkim eteryczny olejek melisowy, mają działanie uspokajające, a także lecznicze w dolegliwościach żołądkowo – jelitowych i w przeziębieniach.

Czerwiec to nadal dobry czas na wysiew nasion ziół, możemy w tym czasie wysiewać m.in. bazylię, pietruszkę naciową, estragon, melisę, oregano czy inne zioła wieloletnie i koperek. Koper siejemy bezpośrednio na grządkach, może być częścią uprawy współrzędnej. Ja np. wysieję go między ogórkami, rzutowo. Po rozmieszczeniu nasion wystarczy je lekko zagrabić i dbać o wilgotność podłoża.

Zioła są stosunkowo odporne na choroby i szkodniki. Wyjątkiem są tu ślimaki bezskorupowe, tzw. ślimaki nagie, które są najbardziej niebezpieczne dla ziół ze względu na swoją żarłoczność. Z resztą szkodzą nie tylko ziołom w warzywniku, uwielbiają też dynie, cukinie i ogórki, groszek cukrowy, wszystkie warzywa kapustne i oczywiście sałatę. Potrafią ogołocić grządkę z dopiero co wykiełkowanych warzyw. Czasami wydaje nam się, że to wina nasion, że po prostu nie wschodzą… Ale może to być także efekt żerowania tych szkodników.

Wrogiem naturalnym ślimaków nagich mogą być kaczki, ale rzadko kto może sobie pozwolić na ich hodowlę. Pozostają nam inne metody, zaczynając od ich wyłapywania. W tym celu, musimy zrobić spacer po ogrodzie późnym wieczorem lub wcześnie rano lub gdy spadnie deszcz i dokładnie przejrzeć uprawy. Niektórzy wkopują w dołki naczynia z piwem, które wabią ślimaki i które działają jak pułapki. Jednak ta metoda bardziej sprawdza się przy tradycyjnych grządkach niż przy podwyższanych.

Z preparatów dostępnych w sklepach ogrodniczych najbardziej powszechne są granulaty. Rozsypuje się je równomiernie w niewielkiej ilości na glebę lub podłoże wokół chronionych roślin. Jedna aplikacja wystarcza na mniej więcej 2 tygodnie i rzeczywiście jest skuteczna. Należy jednak uważać, jeżeli mamy w ogrodzie zwierzęta domowe, psy lub koty. Środek ten możemy stosować tylko w takich miejscach, gdzie nie będą miały do niego one dostępu.

Żeby stworzyć swoistą zaporę dla przemieszczających się ślimaków możemy grządkę obsypać igliwiem, popiołem lub mączką bazaltową. Mączka bazaltowa powstaje poprzez zmielenie skały bazaltowej. Oprócz tego, że może być barierą na ślimaki, zawiera wiele makro- i mikroelementów potrzebnych roślinom oraz sposobem na napowietrzenie gleby. Ten sposób sprawdza się zwłaszcza w przypadku pojedynczych roślin, które chcemy uchronić przed ślimakami, w moim przypadku są to np. cukinie.