Pomidory oprysk zapobiegawczy i sadzenie arbuzów

W dzisiejszym odcinku z cyklu „Ogród Warzywny” powiemy m. in. o pomidorach i arbuzach. Zapraszamy!

Uprawiając warzywa patrzymy na prognozy pogody zupełnie inaczej. Niepokoi nas często brak opadów, ponieważ rośliny do prawidłowego wzrostu muszą być regularnie nawadniane. Z drugiej strony, nadmiar deszczu niepokoi nas równie mocno. Zwłaszcza wtedy, gdy uprawiamy pomidory i paprykę, a opady są silne i trwają wiele dni. Podczas, gdy sałata będzie wdzięczna naturze, za częste zraszanie, my musimy poświęcić więcej czasu na odchwaszczanie grządek. Ponadto długotrwałe opady przyczyniają się do spowolnienia kwitnienia niektórych warzyw, takich jak np. pomidory, papryka czy ogórek. Rośliny są też w czasie takiej aury bardziej podatne na choroby grzybowe.

W przypadku pomidorów najbardziej boimy się zawsze zarazy ziemniaka, która w latach szczególnie mokrych oraz podczas dłuższych okresów wysokiej wilgotności może wyrządzić ogromne szkody. Początkowo na liściach pojawiają się szybko rozrastające się szare plamy. Potem choroba atakuje łodygi i owoce, aż zamierają całe rośliny. Patogen ten kiełkuje w kropli wody, dlatego ciągłe opady deszczu są tak niepokojące. Dlatego też najlepiej jest uprawiać pomidory pod osłonami, ale nie wszyscy mają taką możliwość. A to nie jedyna choroba grzybowa, która może je zaatakować w czasie deszczowej pogody. Na krzewach tych w naszym klimacie pojawia się też alternarioza pomidora, zgorzel podstawy łodygi, brunatna zgnilizna owoców pomidora czy bakteryjna cętkowatość.

Na razie nasze sadzonki są jeszcze młode, dopiero się rozwijają, pogoda może się jeszcze zmienić. Dbajmy o to, aby liście nie dotykały podłoża. Te od dołu można usunąć, zwłaszcza, gdy są pożółkłe. Wszystko dlatego, że liście dotykające mokrego podłoża nie przesychają, tym samym są bardziej narażone na ataki chorób. Niektórzy używają w tym celu sekatora, inni są zwolennikami obłamywania ręcznego. Jeżeli decydujemy się na użycie sekatora dopilnujmy, aby był on ostry, czysty i zdezynfekowany.  Na bieżąco usuwamy też wilki i podwiązujemy krzewy w miarę potrzeby.

Jeżeli niepokoi nas wygląd pomidorów, a prognozy przewidują kolejne, częste opady, można przeprowadzić oprysk środkiem grzybobójczym i bakteriobójczym, który jest przeznaczony do  stosowania w rolnictwie ekologicznym i który ma za zadanie zapobiegać pojawianiu się chorób. Działanie tego typu preparatu polega na tym, że jony miedzi dostają się do zarodników grzybów chorobotwórczych, blokując ich kiełkowanie i dalszy rozwój. Należy sporządzić zawiesinę wodną bezpośrednio przed opryskiem. Najlepiej wykonać zabieg wcześnie rano lub późnym wieczorem w bezwietrzny dzień. Opryskujemy rośliny punktowo, w taki sposób, aby zostały dokładnie zwilżone, ale aby nie tworzyły się na nich krople.

Czasami możemy też zauważyć przebarwienia na liściach pomidorów, które zrobiły się jakby sine, niebiesko-fioletowe. Nie jest to objaw choroby grzybowej, ale niedoboru fosforu. Gdy go brakuje w glebie liście na początku stają się szarozielone i kruche, potem ciemnieją jeszcze bardziej, aż wyglądają jak ten mój pomidor koktajlowy. Jednakże niedobór fosforu w roślinie nie zawsze jest powodowane tym, że nie ma go w glebie. Najczęściej w maju i na początku czerwca taki objaw jest wynikiem niskiej temperatury. Jeżeli noce są chłodne, a tak było tej wiosny, pomidory nie są w stanie wchłonąć fosforu, mają zaburzone jego przyswajanie. W tej chwili dodatkowe nawożenie nie pomoże. Pomoże wyższa temperatura powietrza. Nawożenie pogłówne zaplanowałam na przyszły tydzień. Te pomidory koktajlowe były postawione pod ścianą domu, od strony południowej, na betonowym, nagrzewającym się tarasie. Było im znacznie cieplej i wyglądają zupełnie inaczej. Czekam zatem z niecierpliwością na cieplejsze dni, żeby moje pomidory, które już zawiązują owoce, odżyły i mogły bez problemu się rozwijać.

Podczas gdy na pomidory przyjdzie nam jeszcze poczekać, inne warzywa już muszą być koniecznie zebrane. Dotyczy to np. rzodkiewek. Te moje okazy już idą jedynie w liście i pędy kwiatostanowe. To najwyższa pora, aby je usunąć z donicy. Optymalna temperatura wzrostu rzodkiewki to 12-14 st. C. Powyżej 18 stopni i wraz z wydłużającym się dniem, następuje przyspieszony wzrost części nadziemnej tych roślin i zahamowanie wzrostu części podziemnej, na której najbardziej nam zależy. Oczywiście, liście rzodkiewki też są jadalne, ale osobiście też wolę je zbierać, gdy są młode. Siew tradycyjnych odmian rzodkiewki w czerwcu jest już niewskazany, dopiero jesienią, na poplon. W tej chwili możemy wysiewać jedynie odmiany stworzone do uprawy letniej. Wysieję ją w mniejszej donicy. Sprawdzimy, jakie będą plony.

Natomiast do tej większej donicy trafią sadzonki arbuza. W przeciwieństwie do innych warzyw dyniowatych ma on głęboko powycinane blaszki liściowe. Chłodna pogoda na pewno nie sprzyja tym ciepłolubnym roślinom pochodzącym z Afryki, na pewno lepiej rosłyby pod osłonami, np. w szklarni lub w foliowym tunelu. Ale nie tracę nadziei, że w tym roku zjem pierwszego arbuza z własnej uprawy. Jeżeli lato będzie upalne, może się udać. Tak samo jak inne warzywa dyniowate, rośliny te najlepiej rosną w glebie żyznej oraz w słonecznym i ciepłym miejscu.