Pomidory – zabiegi lipcowe.

Przez cały miesiąc dojrzewają warzywa na letni zbiór. W moim warzywniku część upraw mogę zaliczyć do udanych, a część niestety nie. Pierwszy raz jestem bardzo zadowolona z cebuli. Zamiast w gruncie, posadziłam ją na podwyższonej grządce i wyrosła wspaniale. Zbieramy ją od kwietnia, najpierw głównie na świeży szczypior. Teraz jest już w pełni dojrzała. Cebulę usuwamy z grządki, gdy liście zaczynają podsychać. U mnie zostało ich już tylko kilka.

Marchew w tym roku też się udała. Wykopujemy ją w miarę potrzeb, zwłaszcza dzieci lubią ją chrupać w ramach przekąski. Jak na razie rośnie zdrowo zarówno na podwyższonej grządce, jak również w gruncie. Za to pietruszka nie wykiełkowała wcale. Buraki też nie za bardzo. Tu winą obarczam koty. Upatrzyły sobie akurat tę grządkę i traktują jak kuwetę. Może w przyszłym roku nic tu nie będę siała… Albo posadzę duże sadzonki np. cukinii, którym futrzaki nie wyrządzą już takich krzywd.

Cukinie dojrzewają, pierwsze zbiory mam już za sobą, czekam na kolejne. Dojrzewają też ogórki. Na podwyższonej grządce plonują obficie, zarówno sałatkowe, jak również gruntowe. Zbiory są jak najbardziej zadowalające. Za to uprawa ogórków w donicach to już inna sprawa. Nie wyglądają ani zdrowo, ani ładnie. Owoce ogórków się pojawiły, ale szybko przerosły lub są niekształtne. Wszystko przez wahania wilgotności podłoża, które w donicach przesychało zbyt szybko. Ponadto, dla wymagających pod względem nawożenia ogórków zabrakło też pewnie składników odżywczych. Niewielką ilość ziemi, jaka jest w doniczce należałoby pewnie nawozić co najmniej co tydzień. A ja tego nie robiłam…

Nie udała się też uprawa doniczkowa warzyw kapustnych. Nie tylko z tych samych powodów co w przypadku ogórków, ale również ze względu na szkodniki. Donice postawiłam w złym miejscu, zbyt zacienionym i oddalonym od innych upraw. Zaglądałam do nich zdecydowanie za rzadko. I taki jest efekt. Kompletna porażka. W przyszłym roku zrobię kolejne podejście, tymczasem donice przeniosę i wykorzystam na poplony.

Sałatę wysianą na letni zbiór zbieramy na bieżąco, natomiast wcześniejsza odmiana nie nadaje się już do jedzenia. Wybiła w pęd kwiatostanowy, co oznacza, że w smaku jest już bardzo gorzka. Taką roślinę możemy pozostawić na grządce, żeby zawiązała nasiona lub usuwamy ją i kompostujemy. Liści można ewentualnie użyć jedynie jako dekoracji talerza.

Z moich tegorocznych nowości uprawnych udały się ziemniaki. Posadzone i w dużej mierze pielęgnowane przez syna plonują bardzo ładnie. Z jednego krzaka mamy taką ilość bulw, że starcza nam na obiad dla czteroosobowej rodziny. Z pewnością wygospodaruję też grządkę na ziemniaki w przyszłym roku.

Nasza druga tegoroczna nowość, kukurydza, nadal rośnie. Ale wzrostem nie przypomina takich co rosną na polach. Mam jednak nadzieję, że zbierzemy chociaż kilka kolb. Gdy roślina ta nieco podrośnie, warto obsypać ją ziemią u podstawy, żeby stabilniej rosła. W letnie dni należy dbać o regularne i obfite podlewanie. Podobno w rejonie, skąd pochodzi kukurydza, w Ameryce Łacińskiej, tradycyjnie uprawiano ją razem z dyniami. Ich pędy okrywały glebę, zacieniając ją i chroniąc przed utratą wilgoci.

Pomidory lipcowe zabiegi – O wilgoć zdecydowanie musimy też dbać w uprawie pomidorów. Ponadto cały czas dbamy o ich podwiązywanie, nie tylko ze względu na wzrost krzewów, ale także ze względu na ciężar zawiązujących się owoców. Co najmniej raz w tygodniu kontrolujemy pomidory i za każdym razem usuwamy młode pędy pojawiające się w kątach liści, tzw. wilki.

Jeżeli krzew pomidorów za bardzo się zagęścił, możemy przerzedzić liście. Usuwamy kilka od dołu i w okolicach zawiązujących się owoców. Wiadomo że najlepiej smakują te które dojrzewają na słońcu. Zadbajmy więc o to, aby promienie słoneczne dotarło do naszych pomidorów.

Pomidory lipcowe zabiegi – Usuwamy też wszystkie pożółkłe liście i te, na których pojawiły się plamy. Jeżeli zauważymy pierwsze objawy chorób na roślinach, przede wszystkim usuwamy zaatakowane części krzewów. Warto też przeprowadzić oprysk zapobiegawczy preparatami grzybobójczymi przygotowanymi samodzielnie lub środkami, które są do nabycia w sklepach ogrodniczych.

Może być to środek głównie do stosowania zapobiegawczego w postaci koncentratu, o działaniu systemicznym. Po oprysku substancja aktywna przemieszcza się w łodydze i liściach, docierając do każdej części rośliny. Może to być też środek grzybobójczy i bakteriobójczy jednocześnie, w formie proszku, z którego przygotowujemy zawiesinę i nanosimy na rośliny w formie oprysku, o działaniu powierzchniowym i wgłębnym.

Pomidory lipcowe zabiegi – Na moich uprawach zarazy ziemniaka jeszcze nie zaobserwowałam, ale widać już pierwsze objawy alternariozy pomidora, czyli suchej plamistości liści, choroby grzybowej, która pojawia się szczególnie w ciepłe i mało słoneczne lata. Charakterystyczne dla niej są brązowe plamki na liściach z widocznymi pierścieniami i jasną obwódką wokół nekrozy.

Pomidory mogą też zostać zaatakowane przez suchą zgniliznę wierzchołkową owoców pomidora. Jest to choroba fizjologiczna wywołana brakiem wapnia i wody, nie jest zaraźliwa. Rozpoznamy ją po tym, że na wierzchołkach pomidorów pojawia się plama, która stopniowo zmienia kolor na brunatny i czarny. Takie pomidory wystarczy usunąć z krzaka. Żeby dalej jej zapobiegać należy dbać o regularne podlewanie roślin i odpowiednie nawożenie. Niedobory składników pokarmowych mogą się też objawiać przebarwieniami liści.