Rozmnażanie lawendy oraz piwonie i jej wymagania

W dzisiejszym odcinku z cyklu „Ogród Ozdobny” będzie mowa o piwoniach i rozmnażaniu lawendy. Zapraszamy!

Piwonie czyli peonie ze swoimi ogromnymi, kulistymi i często pachnącymi kwiatami należą do jednych z najpiękniejszych roślin uprawianych w naszych ogrodach. Osiągają od 45 do 90 cm wysokości, kwiaty mogą mieć pojedyncze, pełne lub półpełne kwiaty dochodzące do 15 cm średnicy. Kwitną w maju i czerwcu, w kolorze białym, różowym, wiśniowym, purpurowym i bordowym. W przeciwieństwie do innych bylin kwitnących w tym samym czasie, liście piwonii zachowują swą dekoracyjność aż do jesieni.

Główny podział wyróżnia piwonie bylinowe: lekarską i chińską, które tracą jesienią pędy nadziemne oraz piwonie drzewiaste, które na zimę drewnieją. Niektórzy uważają te rośliny za wymagające w uprawie, inni za całkiem łatwe. Najważniejsze, aby nie sadzić ich w miejscach podmokłych, ale w czasie zawiązywania kwiatów potrzebują sporo wilgoci. Często niedobór wody w maju powoduje, że pąki się zawiązują, ale się nie rozwijają. Piwonie wymagają średnio ciężkich, umiarkowanie kwaśnych i przepuszczalnych gleb. Najlepiej odżywiać nawozami organicznymi. Nie należy stosować nawozów azotowych, ponieważ po nich piwonie mogą nie kwitnąć lecz nadmiernie rozwijać swoją masę zieloną. Rośliny te rozmnażamy poprzez podział, najlepiej wczesną wiosną.

Najczęstszym pytaniem związanym z uprawą piwonii jest: Dlaczego nie kwietnie? Wracając więc do tego tematu, powodów może być kilka: sucha gleba, niedożywienie, zbyt głębokie posadzenie, uszkodzone lub przemarznięte korzenie. Eliminując kolejno te czynniki można stwierdzić, który z nich leży u podstaw problemu.

Piwonie są długowieczne, na tym samym stanowisku mogą rosnąć nawet 10-15 lat, a uważa się nawet, że przy odpowiedniej pielęgnacji czas ten można przedłużyć do 50 lat. Kwiaty można zbierać do letnich bukietów. Ścinamy je wtedy, gdy pąki są na wpół otwarte i pozostawiamy dolny liść.

Ścinać zarówno do bukietów, jak i do suszenia możemy też lawendę. W naszych ogrodach najczęściej uprawiamy lawendę wąskolistną, ponieważ jest ona najbardziej odporna i bez problemu jest w stanie przetrwać zimę w naszym klimacie. W czerwcu roślina ta zawiązuje już swoje lawendowe kwiaty. To ostatni moment, żeby rozmnożyć te rośliny przez sadzonki zielne. Latem i jesienią lepiej jest już pobierać sadzonki zdrewniałe lub pół zdrewniałe.

Sadzonki zielne to w przypadku lawendy wierzchołki pędów. Do rozmnażania warto wybrać takie, które są stosunkowo długie, mają 7-10 cm, są już na tyle twarde, że będzie można je wcisnąć w podłoże, ale jeszcze nie zdrewniałe i jeszcze nie kwitną. Za pomocą noża lub ostrego, czystego sekatora odcinamy je od rośliny. Warto to robić w pochmurny dzień, wtedy nasze sadzonki czekające na posadzenie nie będą narażane na przesychanie powodowane przez palące słońce. Generalnie sadzonki zielne zawsze starajmy się posadzić jak najszybciej po zebraniu. Wiosenne sadzonkowanie ma tę przewagę, że jeżeli wszystko się uda, młode rośliny będzie można posadzić na miejsce docelowe jeszcze w tym samym roku.

Lawendę można ukorzeniać bezpośrednio w podłożu, zatem musimy wypełnić nim doniczki lub wielodoniczki. Musi być ono przewiewne i przepuszczalne, może być to torf wymieszany z piaskiem lub perlitem, niektóre poradniki sugerują nawet, że może być to czysty piasek. Ja jednak użyłam podłoża z dodatkiem torfu.

Z każdej sadzonki usuwamy dolne liście. W ziemi powinien być zagłębiony jedynie pęd. Pozostawione liście mogłyby zagniwać. Nie musimy ich wyrzucać. Lawenda zaliczana jest do ziół. Takie młode liście liście możemy więc np. zasuszyć i wykorzystać później do przyprawiania potraw lub dorzucić do woreczków zapachowych, jakie często przygotowuje się z kwiatów lawendy i umieszcza w szafach.

Jeżeli liście, które są zostawiliśmy na wierzchołku sadzonki są stosunkowo duże, możemy je zredukować, czyli delikatnie przyciąć. Robimy to po to, by ograniczyć transpirację wody, by sadzonka zbyt szybko nie przesychała.

Każdą z sadzonek możemy namoczyć w ukorzeniaczu. Może być to ukorzeniacz w proszku, choć do ukorzeniania sadzonek zielnych często można też spotkać ukorzeniacze w płynie. Przygotowujemy z niego roztwór według zaleceń na opakowaniu i moczymy w nim dolną część pędu przez 5 10 sekund bezpośrednio przed posadzeniem. Taki ukorzeniacz zawiera aktywatory procesów korzenienia i podstawowe składniki pokarmowe. Lawenda jest w stanie ukorzenić się także bez tego typu substancji stymulującej, ale robi to zazwyczaj w mniejszym procencie.

Sadzonki wciskamy w podłoże, a jeżeli sadzonka jest zbyt miękka robimy najpierw otwór patykiem lub ołówkiem i następnie umieszczamy ją w doniczce przysypując ziemią. Możemy to robić pojedynczo lub po kilka sztuk. Jeżeli sadzimy po kilka sadzonek, czeka nas zazwyczaj potem pikowanie.

Na koniec dokładnie je podlewamy. Przez cały okres ukorzeniania podłoże powinno być stale wilgotne. Żeby uchronić je przed parowaniem należy je przykryć. W przypadku pojedynczych doniczek może być to słoik, fragment odciętej butelki z góry lub z dołu czy plastikowy, przezroczysty pojemnik lub kubek. Może być to też kawałek folii, w tym wypadku jednak pamiętajmy, aby folia nie dotykała liści lawendy, żeby nie dopuścić do ich odparzenia. Pamiętajmy też o systematycznym wietrzeniu naszych rozsad, jeżeli folia, szkło czy plastik nie mają żadnych otworów.

Po trzech, czterech tygodniach nasze sadzonki lawendy powinny się już ukorzenić. Poznamy to po tym, że czubki wyraźnie się zazielenią lub że pojawią się nowe pędy w kątach liściowych.