Róże – sadzenie i pielęgnacja

Róże – sadzenie i pielęgnacja – Na mojej nowo założonej rabacie kwiatowej znalazło się oczywiście miejsce również dla królowej kwiatów. Przesadziłam tu moje okazy jesienią, w dwóch grupach. Nie byłam pewna jak rośliny przeżyły przeprowadzkę i jak przetrwały tę niezwykle mroźną momentami zimę. Okazało się, że nie najlepiej, ale odbijają i trzymam za nie kciuki, żeby było już tylko lepiej.

Z cięciem róż parkowych czekałam do ostatniej chwili, żeby upewnić się, które pędy wypuszczą nowe przyrosty. Teraz dokończę usuwanie obumarłych gałęzi. Dla przypomnienia. Róże najczęściej przycina się na przełomie marca i kwietnia. Sposób cięcia zależy od gatunku i od tego jak chcemy poprowadzić naszą roślinę. Zawsze jednak usuwamy zmarznięte, uszkodzone i chore pędy, często redukujemy też zbyt liczne pędy usuwając słabe i cienkie. Ja u siebie mam róże wielkokwiatowe, które zazwyczaj przycinam nad 4-5 oczkiem oraz róże parkowe, które mogą być prowadzone bardziej swobodnie. Niektórzy w ogóle ich nie przycinają i po kilku latach nabierają one wtedy sporych rozmiarów, ale kwitną wtedy wyłącznie w ich górnych partiach. Warto je zatem od czasu do czasu nieco przyciąć. Moje okazy są w tej chwili niewielkie. Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni.

Wiosennym zabiegiem pielęgnacyjnym róż, o którym nie powinniśmy zapominać jest nawożenie. Możemy to np. zrobić rozsypując wokół nich nawóz długo działający, który będzie dostarczał roślinom potrzebnych składników pokarmowych przez dłuższy czas. Odpowiednio odżywione róże silniej się rozrastają i bardziej obficie kwitną, a także są bardziej odporne na choroby. Moim okazom dodatkowy zastrzyk energii w nowym miejscu na pewno się przyda.

A do nich dołączy jeszcze jedna róża. Widząc ją w sklepie ogrodniczym nie mogłam się oprzeć i w ostatniej chwili ją kupiłam. Zawsze chciałam mieć odmianę o pełnych kwiatach i uległam impulsowi, zapominając o podstawowych zasadach, którymi powinniśmy kierować się w czasie zakupu tych roślin. Pierwsza z nich mówi, że warto, już w sklepie, wyciągnąć lekko różę z donicy, żeby sprawdzić jak dobrze jest ukorzeniona. Ja tego nie zrobiłam, a teraz okazało się, że moja sadzonka nie ma zbyt rozbudowanego systemu korzeniowego. Większość pojemnika stanowi podłoże, korzeni jest niewiele. To nie jest dobry znak.

Ponadto zawsze należy dokładnie obejrzeć nowo kupowaną roślinę pod kątem występowania szkodników. Kupując ją „na szybko”, tak jak ja to zrobiłam, możemy ich nie zauważyć. To dowód. Dopiero teraz odkryłam, że na pędzie był tarcznik. Usunęłam go, licząc na to, że więcej ich już na tej róży nie będzie. Mimo wszystko… trafi ona na moją rabatę. Mam nadzieję, że się przyjmie.

Sadząc różę należy wykopać dołek o wielkości mniej więcej dwa razy większej niż pojemnik, w którym roślina rosła do tej pory. W tej chwili jest tu bardzo gęsto od kwitnących roślin cebulowych. Jednak one zaczynają już pomału przekwitać i zostaną niedługo usunięte, robiąc miejsce dla innych roślin kwitnących, m. in. dla róż. Narcyzy, tulipany, szafirki i krokusy, które w tej chwili rosną na froncie rabaty są posadzone w dużych donicach przemysłowych, więc wystarczy je tylko wykopać. Odstawię je w inne miejsce, żeby ich liście mogły samoistnie uschnąć i odżywić cebule, ale o tym będę jeszcze mówiła w jednym z kolejnych odcinków, prawdopodobnie już niebawem. Teraz wróćmy do róży. Przed przesadzeniem rośliny z pojemnika do gruntu warto ją zawsze dobrze podlać.

Do wykopanego dołka z kolei warto dosypać żyznego podłoża lub kompostu. W sklepach dostępne są gotowe mieszanki podłoża do róż. Takie podłoże ma odpowiednią strukturę i startową dawkę nawozu, która dostarcza roślinie składniki pokarmowe przez mniej więcej 8 tygodni. Nie musimy jej więc dodatkowo nawozić. Gleba w uprawie roślin to podstawa, jest warunkiem ich dalszego zdrowego rozwoju i szansą w przypadku mojej nie najlepszej sadzonki na to, że się przyjmie.

Idealne podłoże dla róż to gleba próchniczna, dobrze przepuszczalna o wartości od 5,5 do 7 pH, czyli o odczynie lekko kwaśnym lub obojętnym. W przypadku róż ważne jest, aby nawet na większej głębokości nie było nieprzepuszczalnych warstw, dlatego wykopujemy tak duży dołek. Korzenie tych roślin mają duże zapotrzebowanie na tlen.

Umieszczając sadzonkę w nowym miejscu należy zadbać, aby miejsce okulizacji, czyli miejsce, z którego wyrastają pędy róży, było 5 cm poniżej powierzchni ziemi. W surowszym klimacie może to być nawet głębokość 10 cm. Kupując róże w pojemnikach możemy zazwyczaj kierować się zasadą, że sadzimy ją na tej samej głębokości lub nieco głębiej niż rosła do tej pory.

Dosypujemy po bokach podłoża, którego używaliśmy lub ziemi i dokładnie je ugniatamy, możemy je np. delikatnie udeptać. Na koniec nowo posadzoną roślinę obficie podlewamy. No i trzymamy kciuki, żeby się zadomowiła na naszej rabacie. Ja trzymam kciuki za wszystkie moje róże, również te przesadzone jesienią. Jestem bardzo ciekawa, jak będą się prezentować tego lata, czy będą kwitły…