Czerwce na hortensjach – Jak zwalczyć wełnowce?

Czerwce na hortensjach – Jak zwalczyć wełnowce? – Bo właśnie w czerwcu na pięknych krzewach hortensji mogą pojawić się czerwce. Patrząc na naszą hortensję Anabelle można by uznać, że ma się świetnie. Od góry jest soczyście zielona, ma wiele nowych przyrostów, na szczytach których zawiązują się już pąki kwiatowe. Jednak, jeżeli spojrzymy na ten krzew od dołu, widok nie jest już tak zachwycający, wręcz przeciwnie. Pędy, zarówno zdrewniałe, jak i młode zielone, a także liście od spodu pokryte są szkodnikami, przypominającymi kłębki waty. To czerwce, a dokładniej wełnowce na hortensji.

Podobno w ogrodach pojawiają się rzadko, częściej w szklarniach i oranżeriach. Jednak już od jakiegoś czasu, od dwóch-trzech lat, można zauważyć, że coraz więcej szkodników szklarniowych pojawia się też na naszych uprawach działkowych. Tak dzieje się też na przykład z mączlikiem szklarniowym, którego często możemy zaobserwować na warzywach kapustnych, np. na kalarepie. Ale wróćmy do wełnowca hortensji.

Szkodniki te zimują na pędach roślin w stadium larwalnym. Wiosną samice spod tarczek wypuszczają podłużny, biały worek, w którym może znajdować się nawet 1000 jaj. To właśnie te samice. Aż strach pomyśleć ile szkodników mogłoby się na tej hortensji namnożyć. Wykluwające się z tych jaj larwy są bardzo małe, praktycznie niezauważalne, mają ok 1 mm długości. We wszystkich stadiach czerwce wysysają soki z naszych roślin osłabiając je i niszcząc. Kilka wełnowców żerujących na młodym liściu prowadzi do jego całkowitego zwiędnięcia. Ponadto owady te wydzielają duże ilości spadzi, liście są od niej lepkie i podatne na ataki chorób grzybowych. Szkodniki te atakują nie tylko hortensje, można je zaobserwować również np. na dereniu, klonie, głogu lub lipie.

Czerwce nie tylko niszczą rośliny poprzez wysysanie soków i wydzielanie spadzi, ale także przenoszą choroby wirusowe. Przez to, że są pokryte tarczką, trudno je zwalczyć i często trudno też zauważyć, zwłaszcza jeżeli ich brązowy kolor zlewa się z brązową barwą pnia. Dopiero, gdy pojawi się ich biały, jakby wełnisty nalot, są lepiej widoczne. I wtedy też zazwyczaj zaczynamy je zwalczać. Generalnie, walkę z czerwcami najczęściej zaleca się podjąć w czasie wylęgu larw.

Jeżeli szkodników tych jest stosunkowo niewiele, można zrobić to mechanicznie i usunąć szkodniki ręcznie. Jeżeli jest ich większa ilość i co gorsza są w miejscach trudno dostępnych, np. wewnątrz krzewu, wtedy konieczne mogą okazać się opryski. Do wyboru mamy różne preparaty: o działaniu kontaktowym jak np. Karate Gold, o działaniu systemicznym jak np. Mospilan i naturalne, na bazie oleju rydzowego, jak np. Emulpar.

Preparaty kontaktowe i żołądkowe działają na roślinie powierzchniowo, za to preparaty systemiczne wnikają do wnętrza rośliny, gdzie krążąc z sokami docierają do wszystkich tkanek, tym samym do wszystkich szkodników, bez względu na to, czy są one w stadium dorosłym czy larwalnym. Są więc one bardziej skuteczne, gdy bezpośredni oprysk szkodników i dotarcie do nich jest utrudnione. Ekologiczne preparaty na bazie oleju rydzowego również powinny być aplikowane bezpośrednio na szkodniki, ponieważ pokrywają one owady cienką, lepką powłokę, która utrudnia oddychanie i poruszanie.

Wykonując jakiekolwiek opryski zawsze kierujmy się wskazówkami podanymi na opakowaniach. Pamiętajmy też o pszczołach i innych owadach zapylających. Środki ochrony roślin aplikujmy na rośliny np. późnym wieczorem, kiedy pożytecznych owadów już nie ma w ogrodzie.

I to wszystko na dziś. Zapraszamy do oglądania kolejnych odcinków z cyklu „Ogród Ozdobny”.