Mimoza – czułek wstydliwy

Czy rośliny czują nasz dotyk? Oczywiście, że tak, a dowodem na to jest ten okaz. To mimoza, nazywana też czułkiem wstydliwym. Będzie tematem dzisiejszego odcinka z cyklu „Dom Pełen Kwiatów”. Zapraszam.

Dziś krótkie spotkanie z rośliną, która pochodzi z tropikalnych i subtropikalnych rejonów Ameryki Południowej. Na pierwszy rzut oka wygląda urokliwie, ale niepozornie – początkowo niewielki rozmiar, pierzaste liście, delikatne cierniste pędy. W domowych warunkach może dorosnąć mniej więcej do 50 cm wysokości. To nie wygląd tej rośliny jest wyjątkowy, ale jej zachowanie.

Przy najdelikatniejszym dotknięciu tej rośliny, liście składają się. Najwyraźniej ten gatunek nie lubi głaskania. Po jakimś czasie liście te na nowo się rozprostowują, aż do zmierzchu. Gdy robi się ciemniej ponownie się one zamykają. Jakby roślina układała się do snu.

Taka czułość na dotyk u roślin to tigmotropizm. Pierzaste liście mimozy składają się w okamgnieniu i to często w reakcji łańcuchowej, za pierwszymi liśćmi podążają kolejne, łodygi wiotczeją i cała rośliny jakby się kuli. W tej postaci nie wygląda zbyt atrakcyjnie. Trzeba poczekać ok. 15-20 minut, żeby powróciła do swej niewstydliwej postaci.

Należy jednak pamiętać, że ten ruch liści kosztuje roślinę wiele energii. Nie należy się więc nią bawić. Tak jak już wspomniałam, wszystko wskazuje na to, że po prostu nie lubi ona dotykania.

Mimoza preferuje stanowiska jasne, wysoką wilgotność powietrza i wysoką temperaturę, stale powyżej 20 st. C.

Stanowisko powinno być jasne, ale czułek poradzi sobie też  w półcieniu. Dobrze czuje się na parapecie przy oknie od strony wschodniej lub nawet południowej. To bagienna roślina, w swoim naturalnym środowisku uważana jest nawet za chwast. Niestety w polskich domowych warunkach uprawy, nie jest już ona aż tak żywotna. Jeżeli o niej zapomnimy i dojdzie do przesuszenia podłoża, możemy jej już nie odratować. Dlatego należy podlewać ją regularnie dbając, aby podłoże było stale wilgotne, jednak nie zbyt mokre. Liście co kilka dni warto zraszać, zwłaszcza w czasie upałów. Przesadzamy czułka do większej doniczki, gdy korzenie zaczynają przerastać pojemnik i pojawiają się w otworach na dnie. Generalnie roślina ta lubi mieć ciasno, wybierajmy więc niewiele większe pojemniki, niż te, w których rosły do tej pory.  Podłoże może być lekko kwaśne, może być to też ziemia do kwiatów czy też roślin doniczkowych.

Mimoza lubi nawożenie, np. nawozem wieloskładnikowym raz na dwa tygodnie, ale będzie rosła nawet w podłożu ubogim w składniki pokarmowe. Ma zdolność absorbowania azotu z powietrza.

Problemem mogą okazać się również szkodniki. Mimoza ta bywa atakowana przez mszyce lub przędziorki. Masowy atak tych drugich także może doprowadzić do całkowitego zwiędnięcia czułka. Niekorzystne dla niego jest także zanieczyszczone powietrze, np. dym papierosowy.

Roślina ta kwitnie, wytwarzając różowe kuliste kwiaty, z których potem można nawet pobrać nasiona. W domowych warunkach nie zawsze uda nam się doprowadzić do kwitnienia, zwłaszcza gdy trzymamy roślinę w stosunkowo ciemnym miejscu. Moje okazy jeszcze są młode, ale jeżeli uda mi się uzyskać z nich materiał nasienny, na pewno go wykorzystam. Czułka można właśnie w ten sposób rozmnażać, wysiewając go po kilka nasion do doniczki w lutym lub marcu. Tym bardziej, że nie jest to roślina długowieczna. Gdy wyda nasiona zazwyczaj zamiera. Mimo wszystko warto zaprosić ją do domu. Przyglądanie się jej jest naprawdę fascynujące.