Pelargonie zwisające – jak sadzić

Dzisiejszy odcinek z cyklu „Balkony i Tarasy” będzie o pelargoniach zwisających. Na co zwrócić uwagę podczas ich sadzenia? Jakie wybrać dla nich doniczki? I jakie towarzystwo będzie dla nich odpowiednie? O tym już za chwilę. Zapraszam.

Pelargonie zwisające, czyli bluszczolistne, to odpowiednie rośliny dla tych, którzy na balkonie lub tarasie chcą stworzyć ukwiecone, kolorowe kaskady wylewające się z donic czy skrzynek balkonowych. Dzięki pracy hodowców powstało wiele odmian tej rośliny, różniących się wielkością, pokrojem  i barwą kwiatów. A kwiaty mogą być pojedyncze lub pełne o barwie białej, różowej, fioletowej i czerwonej w różnych odcieniach i nasyceniu. Możemy wybrać odmiany, których pędy będą przewieszały się zdecydowanie lub o nieco bardziej zwartym pokroju, które będą przewieszać się delikatnie.  Wszystkie pelargonie lubią słońce, najlepsze będzie więc dla nich miejsce słoneczne. Ale poradzą sobie one również na stanowiskach lekko zacienionych, niektóre odmiany mogą wtedy mniej obficie kwitnąć.

Rośliny należące do tej grupy pelargonii charakteryzują się dużą siła wzrostu, a ich zwisający pokrój wpływa na dobór donicy, w jakiej będziemy je uprawiać. Jeżeli planujemy uprawiać je na balkonie, możemy je posadzić w zwykłych skrzynkach, które umieszczone na balustradzie pozwolą zwieszać się kolorowej kaskadzie. Jeżeli planujemy uprawiać je na tarasie, dobrze jest posadzić je w wysokim pojemniku, który też nie będzie ograniczał wzrostu naszych pelargonii.

W doniczkach lub skrzynkach balkonowych możemy sadzić jedną odmianę o tym samym kolorze kwiatów możemy też stworzyć kompozycję różnokolorową. Rośliny kupione w doniczkach zawsze sadzimy na takiej samej głębokości, na jakiej rosły dotychczas. Jeżeli sadzimy pelargonie w podłożu, które zawiera już wstępną dawkę nawozu lub podczas sadzenia użyjemy granulowanego nawozu długo działającego, to nie musimy martwić się odżywianiem roślin przez kolejnych kilka tygodni lub miesięcy. Pozostaje nam wtedy dbanie o regularne podlewanie. W przeciwnym wypadku, generalna zasada mówi, że przez pierwsze 14 dni po posadzeniu nie należy roślin nawozić. Dopiero po tym czasie należy rozpocząć regularne odżywianie, najczęściej wraz z podlewaniem, kierując się dawkami określonymi przez producentów na opakowaniu.

Doniczki, w którym sadzimy nasze sadzonki powinny mieć drożne otwory odpływowe. Jest to niezwykle ważne, ponieważ nadmiar wody z podlewania lub opadów deszczu musi mieć ujście. W przeciwnym razie nasza donica może się za bardzo wypełnić wodą, tworząc swoiste bagno, korzenie zgniją i nasze rośliny będą do wyrzucenia.  Pelargonie lepiej reagują na okresowe przesuszenia niż na przelanie. Po posadzeniu zawsze podlewamy rośliny. Za pierwszym razem możemy zrosić też liście a nawet kwiaty, żeby obmyć je z podłoża używanego podczas przesadzania. Potem już starajmy się podlewać rośliny od dołu.

Pelargonie zwisające jak najbardziej możemy sadzić w wiszących pojemnikach. Ale musimy potem dobrze wybrać miejsce, w którym je zawiesimy.

Dotyczy to zresztą również skrzynek balkonowych. W związku z tym, że w doniczkach muszą być otwory odpływowe, zwróćmy też uwagę, gdzie będzie spływał nadmiar wody. Lepiej, żeby nie zalewała ona balkonu poniżej, przechodniów na chodniku lub naszych mebli.

Wybierając sadzonki w sklepie ogrodniczym zwróćmy uwagę, czy są zdrowe. Czy nie widać też przebarwień ani deformacji liści. Do przesadzania pelargonii bluszczolistnych warto podchodzić delikatnie. Są znacznie bardziej łamliwe niż pelargonie rabatowe. Niektórzy producenci zaczęli je dodatkowo zabezpieczać na czas transportu i sprzedaży. Delikatnie zdejmujemy ten rodzaj koszyka i wyjmujemy roślinę z doniczki. Zdrowe, białe korzeni również są dla nas sygnałem, że sadzonce nic nie dolega i jest duża szansa, że bez problemu się przyjmie i będzie się pięknie rozwijać.

Uprawiając rośliny przewieszające się na balkonie, warto również zwrócić uwagę na solidne mocowanie skrzynek, aby przy silnym wietrze lub niechcący poruszone, nie spadły. Z powodu kruchości pelargonii zwisających i delikatności ich kwiatów należy więc znaleźć dla nich miejsce zaciszne, osłonięte od wiatru i silnych deszczy. A co zrobić jeżeli nie dysponujemy takim miejscem, a zależy nam na posadzeniu tych roślin?

Rozwiązaniem takiej sytuacji może być wybór odmiany, która jest połączeniem pelargonii rabatowej z pelargonią bluszczolistną. Ma ona pełniejsze kwiaty, bardziej zwarty pokrój, który jednak przewiesza się przez donicę. Te rośliny są bardziej odporne na wiatr i deszcz.

A teraz coś dla tych, którzy lubią zabawę z roślinami i którzy chcą stworzyć kompozycję wielogatunkową, której częścią będą pelargonie bluszczolistne. Możliwości oczywiście jest mnóstwo,  to kilka przykładów, dla inspiracji.

W związku z tym, że pelargonie zwisające częściej podziwiane są przez przechodniów spoglądających na nasze balkony niż nas samych, w kompozycji z innymi gatunkami warto postawić na rośliny, które już przewieszać się nie będą. Mogą być to inne rośliny kwitnące, byliny o ozdobnych liściach, tzw. rośliny wypełniające czy inne gatunki pelargonii.

Ja na przykład posadzę pelargonię bluszczolistną o białych kwiatach z euforbią ‚Diamond Frost’. Razem stworzą delikatną , lekką i zwiewną kompozycję o drobnych, subtelnych kwiatach. Wilczomlecz ma dość zwarty pokrój, stworzy więc mgiełkę białych kwiatów na górze, z niej będzie wylewać się kaskada liści i kwiatów pelargonii.

Pelargonię bluszczolistną o pojedynczych kwiatach, która mocno się przewiesza, możemy też połączyć z inną pelargonią – pelargonią rabatową w wybranym przez nas kolorze lub inną pelargonią bluszczolistną, która nie przewiesza się aż tak mocno i ma pełne kwiaty. Pelargonie zwisające możemy poprowadzić tak, żeby pędy kierowały się na zewnątrz balkonu, natomiast drugą posadzić tak, żeby ukwiecała go od wewnątrz i cieszyła nasze oczy.

Na tarasie lub w np. w rogu balkonu możemy postawić donicę, dość wysoką, która również sprawdzi się w uprawie pelargonii bluszczolistnych lekko przewieszających się. Do pierwszej z nich trafią dwie sadzonki o ślicznych, białych kwiatach. A ich uzupełnieniem będzie bakopa, czyli sutera, o niebiesko fioletowych, delikatnych kwiatach. Na tej wielkości pojemnik dwa gatunki roślin w zupełności starczą.

Do drugiej donicy takiej samej wielkości trafią dwie sadzonki pelargonii o kwiatach fiolotowo białych. Płatki tej pelargonii są jakby prążkowane, intensywnie wybarwione, na pewno będą przyciągać wzrok. Towarzystwem dla nich będzie ipomea, nazywana też wilcem lub batatem – słodkim ziemniakiem, o bordowych liściach. Gatunek ten może mieć też liście w innych kolorach, zielonym czy żółtym. Ciemna barwa liści będzie pięknie kontrastować z bielą pojemnika.

Po dokładnym podlaniu kompozycji warto sprawdzić czy nie trzeba dosypać podłoża. Bardzo często okazuje się, że podłoże osiadło wypełniając wszystkie luki i należy go uzupełnić. Poziom ziemi w doniczce powinien znajdować się mniej więcej 2-3 cm poniżej krawędzi pojemnika. Pamiętajmy, że rośliny kupione w doniczkach zawsze sadzimy na takiej samej głębokości, na jakiej rosły dotychczas.