Przegląd warzywnika w czerwcu

Przegląd warzywnika w czerwcu – Witamy w kolejnym odcinku z cyklu „Ogród Warzywny”. Dziś krótki przegląd tego, co dzieje się obecnie w naszym ogrodzie warzywnym. Zapraszamy!

A dzieje się całkiem sporo. Słoneczna pogoda i dość wysokie temperatury sprzyjają rozwojowi roślin. Rosną jak na drożdżach. Pod warunkiem jednak, że regularnie dostarczamy im wody. Bezdeszczowa aura zmusza nas do systematycznego, praktycznie codziennego sięgania po konewkę lub wąż ze zraszaczem. W tej chwili jest to obowiązkowy zabieg pielęgnacyjny w warzywniku, chyba najważniejszy. Nie zapominamy także oczywiście o odchwaszczaniu.

Zapraszamy do sklepu https://sklep.ogrodnacodzien.pl/

Na moich podwyższanych grządkach rośnie cebula, w towarzystwie marchwi. Zielony szczypior dymki jest już jak najbardziej gotowy do zbierania. Marchew za to jest niewielka, wykiełkowała całkiem niedawno i to z drugiego siewu. Chłodny maj nie był dla niej sprzyjający. Podobnie jak i dla pietruszki. Na szczęście ona również wykiełkowała, z lekkim opóźnieniem, ale jest. Obok niej rośnie czosnek olbrzymi. Wygląda całkiem nieźle. Zobaczymy jak dalej będzie przyrastał.

Przyjęły się i odbijają pomidory oraz warzywa dyniowate: ogórki, dynie i cukinie. Jeden niewielki pomidor już nawet się zaczerwienił, ale jedna jaskółka wiosny nie czyni. Jeszcze daleko do zbiorów tych ciepłolubnych warzyw.

Za to sałata jest już całkowicie wyrośnięta. To najlepszy moment na jej zbiór. Odmiana masłowa zawiązała piękne, duże i jędrne główki. Praktycznie wszystkie okazy z tej grządki nadają się już do wyrwania. Będzie trzeba obdarować plonami i sąsiadów i posadzić w to miejsce kolejne sadzonki warzyw liściowych.

W drugiej części ogrodu, gotowa do zbioru jest kalarepa. Nie wszystkie, niektóre rośliny wytworzyły na razie niewielkie zgrubienia, ale niektóre, zwłaszcza odmiana fioletowa jest już całkiem okazała. Do podgryzania na surowo nadaje się już doskonale. Podobnie jak groszek cukrowy, który jest uprawiany w szklarni. Wysiałam go w dużej donicy w marcu i od końca maja, nadaje się do zrywania.

Dla przypomnienia, groszek cukrowy to warzywo nie tylko bardzo smaczne i słodkie, jak cukierki. Jest to także warzywo bardzo zdrowe. Zawiera witaminy z grupy B, witaminę C oraz witaminy A, E i K, a także wiele minerałów. Groszek cukrowy jest źródłem błonnika oraz białka, powinni więc o nim pamiętać wegetarianie, zawiera też antyoksydanty, które hamują proces starzenia się organizmu. Jego cechą charakterystyczną jest to, że możemy go jeść ze strączkiem. Jeżeli jest nieco przejrzały warto jedynie usunąć łyko.

Pierwszy bób ze szklarni będzie do zbioru za kilka dni. Nie będzie go dużo, ale na smaczną przekąskę dla naszej rodziny na pewno wystarczy. Na szczęście na grządce rośnie już kolejny. Zatem jak ten się skończy, zacznie dojrzewać kolejny.

Na grządce obok zaczynają kiełkować ziemniaki. Posadziłam je niecałe dwa tygodnie temu w towarzystwie różnokolorowej sałaty.

Najczęściej zaleca się sadzić ziemniaki mniej więcej w połowie kwietnia. U mnie jednak termin ten znacznie się opóźnił. Kwiecień był bardzo zimny, maj niewiele lepszy. I tak wyszło, że ja uprawę tego warzywa w gruncie zaczęłam dopiero pod koniec maja. Żeby przyspieszyć zbiór ziemniaków, co przy moim późnym sadzeniu nabiera szczególnego znaczenia, warto sadzić bulwy podkiełkowane. To akurat udało mi się wcześniej zrobić i wszystkie moje przeznaczone do sadzenia ziemniaki wypuściły już niewielkie kiełki.

Są to ziemniaki ze sklepu spożywczego, pierwszy raz będę takie sadziła. We wcześniejszych latach udawało mi się zdobyć bulwy od jednego z okolicznych gospodarzy, tym razem się zgapiłam. Postanowiłam więc spróbować uprawy sklepowych ziemniaków. Jestem bardzo ciekawa czy się uda, czy będzie jakaś różnica.

Bulwy sadzi się kiełkami do góry, należy to robić dość ostrożnie, bo kiełki te są dość kruche i wrażliwe. Łatwo je uszkodzić lub wyłamać. Głębokość ich sadzenia zależy od gleby. Na glebach lżejszych, piaszczystych zaleca się wykopać dla ziemniaków dołki od 4 do 8 cm. Ale na glebach cięższych, gliniastych sadzimy je płycej, na głębokości4-6 cm. Przysypujemy je ziemią. Ja dodatkowo usypuję niewielkie kopczyki, żeby wiedzieć, w którym miejscu umieściłam bulwy.

Na mojej grządce, nawet z ziemniakami, nie może o tej porze zabraknąć sałaty. Muszę w końcu wysadzić wszystkie sadzonki, jakie wcześniej przygotowałam. A że bardzo lubię siać sałatę, to tych sadzonek namnożyło się całkiem sporo. Teraz ta grządka wygląda tak. Zapewne za kolejne dwa tygodnie będzie wyglądać zupełnie inaczej.

Oprócz ziemniaków kiełkuje też fasolka szparagowa, na razie przebija się nieśmiało. Wykiełkowały też buraki. Z daleka prezentują się całkiem przyzwoicie i nie widać niczego szczególnego. Dopiero na nagraniu zauważyłam ile na tych młodych kiełkach buraków znajduje się mszyc. Nie byłam tego absolutnie świadoma. Warto jednak przyglądać się naszym uprawom z bliska.

Z pomocą przyszły mi biedronki, a dokładniej ich larwy. Wystarczy spojrzeć na tę tutaj, żeby się przekonać, jakie są one pracowite. Bo to właśnie larwa biedronki. Jeżeli zauważymy takie w ogrodzie, możemy się tylko cieszyć i okazać im wdzięczność. Są niezwykle pomocne w walce z mszycami, którymi się żywią.

Jedna larwa biedronki, przez 3-4 tygodnie, zanim zamieni się w poczwarkę, zjada od 200 do 600 mszyc. Dorosła forma biedronki, jaką najlepiej znamy, zjada ich już tylko 50. Nie wiem ile jest mszyc na moich burakach, ale mam nadzieję, że ta larwa jest bardzo głodna i że dołączą do niej kolejne. Warto wiedzieć, że pożywieniem biedronek są nie tylko mszyce, ale również przędziorki, czerwce i drobne larwy motyli oraz muchówek. Są więc one naszymi wielkimi choć niewielkimi sprzymierzeńcami w ogrodzie. Im będzie ich więcej, tym lepiej.

Nie będę więc na razie robić oprysków na mszyce, pozwolę biedronkom popracować. Jeżeli za kilka dni okaże się, że niestety mają za dużo pracy i nie uporają się ze wszystkimi szkodnikami, będę musiała im pomóc.