Przycinanie lawendy, nawożenie trawnika i rozmnażanie hortensji

W dzisiejszym odcinku z cyklu „Ogród Ozdobny” powiemy m. in. o przycinaniu lawendy, rozmnażaniu hortensji i nawożeniu trawnika. Zapraszamy!

Na początek wracamy do tematu rozmnażania hortensji bukietowej. W poprzednim odcinku mówiliśmy o samoistnym rozmnażaniu się krzewów. Jeżeli zauważymy nową roślinę w pobliżu naszego krzewu to wystarczy ją oddzielić i posadzić oddzielnie.

Możemy też pobudzić roślinę do takiego rozmnożenia, jest to metoda rozmnażania rośliny przez odkłady. Wiosną lub późnym latem wykopujemy rowek o głębokości 15-20 cm w pobliżu rośliny, w którym przeginamy nieodcięty od rośliny matecznej zeszłoroczny, nierozgałęziony pęd. By dobrze przylegał do podłoża przytwierdzamy go haczykiem lub grubym wygiętym drutem do ziemi i przysypujemy luźnym, próchnicznym podłożem. Z fragmentu, który będzie zagłębiony usuwamy liście lub pąki. Aby przyspieszyć wytwarzanie się w tym miejscu korzeni, możemy w tym miejscu oderwać kawałek kory, zadrapać pęd lub lekko go naciąć. Ranę warto wtedy posypać preparatami przyspieszającymi ukorzenianie. Koniec pędu powinien wystawać pionowo 15-30 cm nad powierzchnię ziemi. Jeżeli się pokłada, możemy wspomóc się palikiem i przywiązać do niego pęd, żeby nie leżał na ziemi. Podłoże w miejscu ukorzeniania się hortensji nie powinno przesychać. Już po kilku miesiącach powinny wytworzyć się korzenie, wtedy odcinamy nową sadzonkę od krzewu głównego.

Innym sposobem rozmnażania hortensji bukietowej jest pobieranie sadzonek zdrewniałych w trakcie przycinania krzewu. Takie sadzonki możemy pobierać zimą, w okresie bezlistnym lub wczesną wiosną, zanim na dobre ruszą soki w roślinie. Robimy je z jednorocznych, dostatecznie zdrewniałych pędów. Cięcie górne wykonujemy 1-2 cm nad pąkami, dół zostawiamy dłuższy. Wierzchołkowe części pędu tniemy dłuższe niż dolne, ponieważ często są niedostatecznie zdrewniałe. Tam zamiast jednej pary pąków możemy na sadzonce pozostawić co najmniej 2 pary. Sadzonki te dołujemy w doniczkach lub skrzynkach, w wilgotnym podłożu. Zagłębiamy je pionowo do połowy lub do 3/4 ich wysokości, zachowując biegunowość, tzn. że górna część pędu musi być skierowana do góry. I zostawiamy je w chłodnym miejscu, jeżeli nie ma zapowiadanych mrozów, mogą pozostać w ogrodzie. Jeżeli będą zapowiadane silne spadki temperatury, można je na ten czas przenieść w cieplejsze miejsce.

I przechodzimy do kolejnej pięknej rośliny – lawendy, która wiosną wymaga przycięcia. Gdybyśmy jej nie przycięli straci prawidłowy pokrój i zacznie przyrastać i kwitnąć jedynie na wierzchołkach. Prowadzi to do powstania tzw. łysego gniazda wewnątrz krzewu.

Wiosenne przycinanie lawendy przeprowadzamy na przełomie marca i kwietnia. W trakcie każdego zabiegu formujemy krzew lawendy w kształt półkuli. Takie cięcie nie tylko sprzyja pięknemu ułożeniu kwiatów, ale również umożliwia dostęp powietrza i światła do wnętrza krzewu i zapobiega gniciu czy usychaniu gałązek w środku. Do cięcia możemy użyć sekatora, nożyc do żywopłotów lub urządzeń akumulatorowych.

O ile to możliwe przycinajmy lawendę w słoneczny i w miarę ciepły dzień. Może być wietrzny. Nigdy nie przeprowadzamy cięcia roślin gdy jest pochmurno i pada, ponieważ to sprzyja pojawianiu się chorób grzybowych. Nie zapominajmy o lawendach, które uprawiamy w donicach. One nieprzycinane również stracą zwarty, ładny pokrój.

Raz na 4 lub raz na 5 lat możemy przeprowadzić cięcie odmładzające lawendy. Jest to bardzo mocne cięcie, do mniej więcej 1/3 długości pędów. Po takim przycięciu możemy się spodziewać, że w danym sezonie krzewinki będą kwitły słabiej. Zdrewniałe części gałązek niestety rozkrzewiają się wolniej. Jednak jest to konieczne, żeby w kolejnych latach lawenda prezentowała się znacznie lepiej niż do tej pory i była obficie pokryta kwiatami.

Jeżeli ktoś traktuje lawendę nie tylko jako ozdobę ogrodu, ale również jako roślinę użytkową, może wykorzystać obcięte części rośliny i zebrać młode przyrosty. Po wysuszeniu młode listki mogą służyć jako przyprawa, można je dorzucać jako oryginalny dodatek do zup rybnych, baraniny, królika czy do masła ziołowego. Możemy ich także używać np. do aromatycznych kąpieli.

Początek kwietnia to czas, kiedy należy odżywić trawnik i pobudzić go do wzrostu. Po wertykulacji, aeracji lub wyczesaniu darni przychodzi czas na nawożenie. W sklepach można nabyć różne rodzaje nawozów granulowanych do trawników. Warto wybrać te, które są wieloskładnikowe, zawierające makroelementy: azot, fosfor i potas oraz mikroelementy jak np. żelazo, magnez czy siarka. Dlaczego? Azot jest odpowiedzialny za przyrost masy zielonej. Dzięki niemu trawnik się szybko zazieleni. Fosfor i potas odpowiedzialne są za krzewienie i gospodarkę wodną roślin, dzięki nim darń będzie zdrowsza i lepiej się rozkrzewi.

Bardzo ważne jest równomierne rozrzucenie nawozu granulowanego na trawniku, żeby nie pojawiły nam się nieodżywione place, na których trawa słabo rośnie, lub przenawożone place, na których trawa może zżółknąć. Na małych powierzchniach i przy odpowiednim doświadczeniu nawóz można rozsypać ręcznie. Na większych lepiej jest użyć siewnika. Jeżeli trawnik po zimie wygląda szczególnie nieciekawie, można użyć nawozu do trawników zniszczonych, który wzmacnia odporność traw na niekorzystne warunki i natychmiast uwalnia potrzebne składniki odżywcze.