Rozmnażanie hortensji, wertykulacja trawnika i pikowanie rozsad kwiatów

W dzisiejszym odcinku z cyklu „Ogród Ozdobny” powiemy m. in. o rozmnażaniu hortensji, wertykulacji trawnika i pikowaniu rozsad kwiatów. Zapraszamy!

I zaczynamy od tematu trawnika, bo jeżeli chcemy mieć latem gęsty zielony dywan, to zabiegi pielęgnacyjne należałoby zacząć od wczesnej wiosny. A pierwszym z nich jest wertykulacja, nazywana też pionowym koszeniem trawnika. Po co ją robimy?

Powodem są suche źdźbła traw oraz mech. W czasie sezonu wegetacyjnego nie usuwamy ich regularnie, z czasem więc tworzą na powierzchni trawnika grubą, kilkucentymetrową warstwę, która gromadzi wilgoć niczym gąbka i utrudnia przenikanie wody, powietrza i składników pokarmowych do gleby. To właśnie w tym filcu najczęściej rozwijają się też choroby grzybowe. Ponadto, ponieważ korzenie traw rozrastają się najmocniej tam, gdzie najłatwiej o wodę i składniki odżywcze, penetrują wilgotną warstwę filcowego kożucha i nie przenikają wgłąb ziemi. Tym samym darń jest bardziej narażona na przesuszenie i musimy ją częściej podlewać.

Wertykulacja to zabieg, który usuwa lub istotnie zmniejsza warstwę niepożądanego filcu i tym samym poprawia ogólny stan trawnika. Dodatkowo, nacięta darń otrzymuje  bodziec do krzewienia się. W końcu właśnie przez podział rozmnażamy lub odmładzamy trawy i byliny. Wertykulacja wyczesuje też mech z trawnika, jednak pamiętajmy, że niestety nie jest to sposób na jego eliminację raz na zawsze. Trwałe zwalczenie mchu z darni jest procesem złożonym. Przyjmuje się, że najlepszym terminem przeprowadzenia wertykulacji jest moment, kiedy kwitną forsycje.

Jeżeli przed zimą przycięliśmy trawnik nisko, nie musimy go kosić przed wertykulacją. Ale jeżeli widzimy, że trawa jest dość wysoka, można w pierwszej kolejności przeprowadzić koszenie, tak aby noże wertykulatora mogły dotrzeć do filcu i go porozcinać. Dostępne są wertykulatory spalinowe i elektryczne, którą mają na tyle dużą moc, że potrafią poradzić sobie nawet ze starym trawnikiem z grubym filcem do usunięcia. Używając urządzenia elektrycznego uważajmy jednak na kabel. Noże wertykulatora z łatwością go przetną, jeżeli będzie leżał na drodze. Ostrza ustawiamy tak, żeby nacinały glebę na głębokość od kilku milimetrów do kilku centymetrów. Wszystko zależy od wieku trawnika i intensywności, z jaką chcemy wykonać zabieg. Trawnik wertykulujemy dwa razy wzdłuż i wszerz, krzyżowo.

Możemy zaopatrzyć się w wertykulator z koszem. Jednak w przypadku dużych, lub starych trawników kosz musielibyśmy opróżniać bardzo często. Niekiedy lepszym rozwiązaniem, które ja preferuję, jest wertykulacja bez kosza. Wyczesany filc z łatwością zgrabimy potem szerokimi grabiami do liści. Pamiętajmy, aby przed wertykulacją zaznaczyć miejsce zraszaczy automatycznego nawadniania, żeby noże wertykulatora ich nie uszkodziły. Jeżeli posiadamy robota koszącego, również musimy uważać na przewody graniczne. Po wertykulacji możemy przeprowadzać kolejne zabiegi na trawniku: nawożenie, piaskowanie czy dosiewkę.

Wczesna wiosna to również moment rozmnażania wielu roślin. Niektóre z nich możemy rozmnożyć przez podział. Dotyczy to wielu bylin i wielu traw ozdobnych. Możemy je o tej porze wykopać i podzielić na kępy. W przypadku bardzo dużych kęp traw nie jest to zadanie proste, a ich rozdzielenie wymaga sporo wysiłku. Pamiętajmy jednak, że w ten sposób nie rozmnażamy kostrzewy, której w starszym wieku nie należy dzielić. Przed ponownym posadzeniem traw ozdobnych warto zadbać o odchwaszczenie wybranego miejsca, szczególnie z perzu i chwastów jednoliściennych. Do gleby można dodać nieco kompostu, ale wstrzymajmy się z nawożeniem do czasu przyjęcia się rośliny w nowym miejscu.

Niektóre krzewy możemy rozmnożyć podczas zabiegu przycinania, pobierając sadzonki zdrewniałe. Dotyczy to np. hortensji bukietowej. Często sama rozmnaża się ona w ogrodzie. W niewielkiej odległości od naszego krzewu można zauważyć nową roślinę. Jeśli chcemy posadzić drugą hortensję w innym miejscu w ogrodzie lub np. obdarować nią jakąś osobę wystarczy oddzielić nowo powstałą roślinę od głównego krzewu i posadzić oddzielnie. Natomiast sadzonki zdrewniałe pobieramy z pędów ścinanych w stanie bezlistnym, najlepiej w okresie spoczynku roślin, ale jest to możliwe również wczesną wiosną, zanim na dobre ruszą soki. Robimy je z jednorocznych, bezlistnych i dostatecznie zdrewniałych pędów. Więcej na ten temat powiemy w kolejnym odcinku, tymczasem przechodzimy do tematu rozsad kwiatów jednorocznych i bylin, które wysialiśmy w lutym i marcu.

Część moich roślin ozdobnych wymaga już pikowania. Są to m.in. pelargonie, szałwia błyszcząca, werbeny i lobelia. Pikowanie, czyli przesadzanie siewek we wczesnej fazie wzrostu, ma dwa cele. Po pierwsze, zabieg ten pobudza rozwój systemu korzeniowego siewek. Przy przesadzaniu wierzchołek korzenia ulega uszkodzeniu, co zmusza roślinę do tworzenia liczniejszych korzeni bocznych. I po drugie, pikując roślinę, zwiększamy jej przestrzeń życiową, dzięki czemu ma lepsze warunki do dalszego rozwoju.

Pelargonie pikuję każdą do osobnej doniczki, szałwię pojedynczo lub po 2 rośliny. Werbeny po 5 / 6 sztuk na doniczkę – możliwe, że będę je pikować jeszcze raz. Natomiast lobelię, która wzeszła bardzo gęsto, dzielę na kępy i przesadzam grupami. Po przepikowaniu, siewki należy delikatnie ale dokładnie podlać i stawiamy je w jasnym oraz nadal ciepłym miejscu. Jak na zewnątrz aura będzie przypominać bardziej lato niż zimę można rozpocząć hartowanie rozsad.