Czy wystawiać domowe rośliny na balkon i taras

W dzisiejszym odcinku z cyklu „Dom Pełen Kwiatów” będzie mowa o tych domowych roślinach doniczkowych, które latem można wystawić na balkon lub do ogrodu. Zapraszam.

Zanim jednak zajmiemy się tematem, które możemy wystawić, należałoby się zastanowić czy w ogóle warto. Niektórzy uważają, że nie, gdyż wystawienie roślin na świeże powietrze zwiększa ryzyko pojawienia się na nich np. szkodników. I rzeczywiście, takie ryzyko istnieje. Mogą to być m.in. mszyce lub ślimaki. Z drugiej strony, wystawienie roślin na zewnątrz może pomóc w walce z innymi szkodnikami lub chorobami, ponieważ wiele roślin po prostu odżywa na dworze. Wyższa wilgotność powietrza sprzyja np. zwalczaniu przędziorków. Częste zwilżanie liści przez ciepły letni deszcz wpływa ożywczo na rośliny.  Mają więcej światła i miejsca, dzięki czemu lepiej rosną i kwitną. W domu nie jesteśmy w stanie stworzyć im takich warunków. Ja akurat jestem zwolenniczką wystawiania roślin, ale każdy sam musi podjąć decyzję odnośnie własnych okazów.

Kolejna ważna rzecz to hartowanie roślin. Zanim nasze rośliny zostawimy na dobre w ogrodzie lub na balkonie, musimy je stopniowo przyzwyczaić do warunków jakie tam panują.

W związku z tym, w pierwszy dzień wystawiamy je w zacienione miejsce np. na godzinę. W kolejnych dniach wydłużamy czas ich przebywania na dworze do kilku godzin, nadal w miejscu zacienionym. Następnie przyzwyczajamy je do promieni słonecznych, przestawiając na krótko w jasne miejsce i wracając do cienia. W zależności od gatunku czas hartowania może trwać od kilku do kilkunastu dni.

Do roślin, które wręcz wymagają wystawienia na balkon lub taras w okresie letnim zaliczamy rośliny śródziemnomorskie oraz cytrusy.

Mówiąc o roślinach śródziemnomorskich, mam tu na myśli najbardziej u nas popularne gatunki jak: oleander, bugenwilla, oliwka europejska czy kuflik cytrynowy. One oraz cytrusy, po wcześniejszym zahartowaniu, powinny być ustawione w pełnym słońcu. Nawet jeżeli zimą nasze okazy z tej grupy roślin zmarniały lub zostały zaatakowane przez szkodniki, jak np. ta moja kalamondyna, to świeże powietrze będzie dla nich najlepszym lekarstwem. Dowodem na to są nowe przyrosty i obfite kwitnienie tej rośliny. Wstąpiło w nią drugie życie.

Mimo że pochodzi z Ameryki, opuncję też zaliczam do grupy roślin śródziemnomorskich. A to dlatego, że często jest ona spotykana nad Morzem Śródziemnym, ta roślina np. przyjechała ona ze mną z Malty. Pobrana tam sadzonka pędowa pięknie się ukorzeniła i całą zimę spędziła w domu, przy oknie od strony południowej. Teraz dołączy do innych okazów ustawionych na tarasie i liczę na to, że latem pojawi się na niej nowy przyrost. Mam taką nadzieję.

Z grupy kaktusów i sukulentów, na zewnątrz wystawić możemy także grubosza. To pochodzące z Afryki Południowej drzewko szczęścia dobrze jest jednak postawić w miejscu słonecznym, ale zadaszonym. W razie deszczowego lata nie będzie musiało zmagać się wtedy z nadmiarem wody, ponieważ przed każdym podlaniem podłoże tej rośliny powinno lekko przeschnąć. Wystawione na działanie promieni słonecznych liście mogą zmienić kolor na lekko czerwony.

Jest jeszcze kilka innych roślin, które osobiście co roku wystawiam do ogrodu. Należą do nich: fikus beniamina, gwiazda betlejemska, czyli poinsecja, zielistka i hoja.

Moje beniaminy każdej zimy zrzucają liście i kolejny raz zostały zaatakowane przez przędziorki. Wystawienie ich na zewnątrz, to dla nich kuracja odmładzająca, przywracająca życie i witalność. Po dwóch miesiącach na tarasie wyglądają już zazwyczaj jak inne rośliny, gęsto ulistnione, błyszczące i ciemno zielone.

Jeżeli udało nam się do tej pory przechować gwiazdę betlejemską i chcemy, żeby została ona z nami nieco dłużej, to również będzie nam ona wdzięczna za wystawienie na świeże powietrze.

Zazwyczaj nie zaleca się wystawiania hoi, ale ja robiłam już to 4 razy i za każdym razem wracała jesienią do domu w dobrym stanie. Podobnie jak zielistka. Czytałam, że lubi być ona podgryzana przez psy i koty, ale sama tego nie zauważyłam. Przynajmniej w przypadku kotów odwiedzających mój ogród.

Wystawienie domowych roślin doniczkowych na zewnątrz można połączyć z kuracją zdrowotną. Jeżeli nasze okazy rosną słabo, ale nic konkretnego im nie dolega, pomoże im częste zraszanie wodą deszczową. Możemy też wykonać oprysk np. preparatem wzmacniającym na bazie wyciągu z grejpfruta, stymulatorem wzrostu i odporności. Jeżeli widzimy, że na naszych roślinach żerują szkodniki, np. przędziorki lub wełnowce, to wczesnym rankiem lub późnym wieczorem możemy przeprowadzić oprysk środkiem owadobójczym, np. naturalnym, ekologicznym preparatem na bazie oleju rydzowego, który pokrywa owady cienką, lepką powłoką utrudniającą oddychanie, poruszanie się i żerowanie.

Pamiętajmy, że na zewnątrz dbamy o rośliny nieco inaczej niż w domu. Nie możemy o nich zapomnieć. W upalne dni trzeba je podlewać czasami nawet codziennie, ponieważ podłoże przesycha znacznie szybciej niż w pomieszczaniu. W związku z częstym podlewaniem musimy dbać także o regularne nawożenie. Warto też znaleźć dla nich miejsce zaciszne, żeby nie były narażone na silne podmuchy wiatru, które mogłyby przewrócić większe okazy.