Pielęgnacja trawnika po zimie

Pielęgnacja trawnika po zimie – Częścią większości ogrodów ozdobnych jest trawnik. W podejściu ekologicznym do prowadzenia ogrodu stał się on trochę niemodny, jako monokultura i siedlisko niesprzyjające zapylaczom. Ale należy pamiętać, że ogrody pełnią różną funkcję i każdy z nas może tak zaprojektować swoją zieloną przestrzeń, żeby czuć się jak najlepiej. Ważne, żeby obcować z przyrodą i spędzać jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu. A otoczenie trawnika można obsadzić miododajnymi krzewami, jak np. irga błyszcząca w naszym ogrodzie, która każdej wiosny aż roi się od pszczół, trzmieli i bzyków lub można postawić donice z przeróżnymi kwiatami. Część działki zawsze warto przeznaczyć dla pożytecznych owadów i innych zwierząt, ale trawnik pełni także istotną rolę dla wielu z nas.

Zapraszamy do naszego sklepu po polyversum i nie tylko : https://sklep.ogrodnacodzien.pl/pl/p/POLYVERSUM-WP-Uniwersalny-5-g/424

W naszym ogrodzie jest on bardzo ważny, zwłaszcza dla dzieci. Jest to boisko do siatkówki, badmintona i piłki nożnej jednocześnie. Jest to także miejsce do gimnastyki podczas nauki robienia gwiazd oraz miejsce pikników oraz letniego nocowania pod namiotem. A także zabawy z wodą, gdy jest upał. A skoro już jest, to należy zadbać o to, aby był gęsty, zdrowy, intensywnie zielony i po prostu ładny.

Po tegorocznej zimie, jednak ładnie się on nie reprezentuje. Pojawiły się już nawet komentarze, na temat widocznych na nim plam, ponieważ wiele osób ma podobny problem po styczniowych i lutowych mrozach i śniegach. Plamy tej suchej trawy niekoniecznie muszą być pleśnią pośniegową. Mogą one być efektem zabawy na śniegu lub chodzeniu po zmrożonej darni. W przypadku naszego trawnika tak na pewno było. Dzieci niejednokrotnie zbierały z trawnika śnieg do ulepienia bałwana, śnieżnej wieży, a nawet igloo. Budowle wspaniałe, ale ma to teraz swoje konsekwencje. Drugim powodem tych plam były odwiedziny saren, które na środku naszego trawniku urządziły sobie sypialnię, kładąc się na zmrożonych wtedy źdźbłach. Połamały się one pod ich ciężarem i potem obumarły, tworząc teraz warstwę filcu i brzydką plamę.  Prześwit między płotami został już naprawiony i raczej na ponowne odwiedziny saren już nie liczymy, możemy zatem zająć się także naprawieniem stanu darni.

A pierwszym krokiem w tym kierunku będzie wertykulacja. Na naszym kanale można znaleźć już materiały filmowe na jej temat, zatem teraz kilka słów przypomnienia. Wertykulację można, a nawet należ przeprowadzać na starszych trawnikach, co najmniej dwuletnich. W przypadku młodych trawników, np. jednorocznych, wystarczy aeracja, czyli napowietrzanie, polegające na nakłówaniu darni. Wertykulacje polega na jej nacinaniu, jest więc nazywana także pionowym koszeniem.

Nasz trawnik ma już 10 lat i w czasie sezonu jest koszony za pomocą robota koszącego, mulczującego trawę, czyli pozostawiającego niewielkie fragmenty źdźbeł w darni. Raz na rok, wczesną wiosną, musimy go więc odświeżyć, wyczesać i usunąć nadmiar nagromadzonego filcu z trawnika, a nic nie zrobi tego lepiej niż wertykulator.

Należ go ustawić na wybranej wysokości cięcia. Im starczy trawnik, tym głębiej możemy wbijać noże wertykulatora. W tym roku pracowaliśmy urządzeniem akumulatorowym i zdało ono egzamin. Może nie na szóstkę, ponieważ prz naszym gęstym i dość dużym trawniku udało się przeprowadzić zabieg, ale praca była przerywana, ponieważ musieliśmy w międzyczasie doładowywać baterię. Dlatego duże powierzchnie trawnikowe zazwyczaj wertykuluje się za pomocą urządzenia spalinowego. Jest ono może nieekologiczne i hałaśliwe, ale praca nim w dużych ogrodach przebiega szybko i sprawnie. Przy mniejszych powierzchniach z powodzeniem można użyć wertykulatora akumulatorowego lub elektrycznego podłączonego do prądu za pomocą kabla.

Z jego pomocą wyczesujemy z trawnika filc, który utworzył się w trakcie zeszłorocznego sezonu wegetacyjnego. Jest to gruba, czasami kilkucentymetrowa warstwa suchych źdźbeł, która gromadzi wilgoć niczym gąbka i utrudnia przenikanie wody, powietrza i składników pokarmowych do gleby. To właśnie w tym filcu najczęściej rozwijają się też choroby grzybowe. Ponadto, ponieważ korzenie traw rozrastają się najmocniej tam, gdzie najłatwiej o wodę i składniki odżywcze, penetrują wilgotną warstwę filcowego kożucha i nie przenikają wgłąb ziemi. Tym samym darń jest bardziej narażona na przesuszenie i musimy ją częściej podlewać.

Za pomocą wertykulacji usuwamy ten filc oraz jednocześnie nacinamy korzenie traw. Nacięta darń otrzymuje bodziec do krzewienia się. Podział roślin jest to w końcu także sposób na rozmnożenie traw ozdobnych czy niektórych bylin. Przy okazji usuwamy też mech z trawnika, jeżeli taki gdzieniegdzie się pojawił.  Przyjmuje się, że najlepszym terminem przeprowadzenia wertykulacji jest moment, kiedy kwitną forsycje w danym regionie. Kiedy trawnik budzi się z zimowego snu, ale jego wegetacja jeszcze nie ruszyła na dobre. Zazwyczaj jest to termin na przełomie marca i kwietnia. Trawnik wertykulujemy dwa razy wzdłuż i wszerz, krzyżowo. Następnie przeprowadza się nawożenie, a także piaskowanie i dosiewkę, jeżeli takie zabiegi są potrzebne. Ale to już temat na inny film.

Na koniec jeszcze wskazówka dla tych, którzy po tej zimie napotkali na problem nie tylko suchych plam na trawniku, ale również zauważyli pleśń pośniegową. Objawia się w postaci nalotu białej pleśni, która potem tworzy brązowe plamy i obszaru obumarłych roślin. W takim przypadku, dokładna wertykulacja i usunięcie porażonych części roślin powinna w znacznej mierze pomóc. Po takiej rewitalizacji należy już przeciwdziałać pojawianiu się kolejnych chorób grzybowych darni, np. za pomocą naturalnego środka, zawierającego żywy organizm, dla przekory jest to również grzyb, jednak tym razem taki, który chroni strefę korzeniową i nadziemną roślin, ponieważ pasożytuje na niektórych grzybach chorobotwórczych. Jest to preparat bezpieczny dla owadów zapylających, który możemy nanieść na darń za pomocą opryskiwacza lub podlewania. Najlepiej rano lub wieczorem, nie w pełnym słońcu. Najskuteczniej działa on w temperaturze 12-25 stopni Celsjusza, zatem ja wstrzymam się jeszcze z jego użyciem jakieś dwa tygodnie.