Pierwsze wysiewy wprost do gruntu

Pierwsze wysiewy wprost do gruntu – Ale za nim przeniesiemy się do ogrodu, jeszcze kilka słów o rozsadach. Zioła wysiane tydzień temu w większości wykiełkowały. Świetnie prezentuje się bazylia, pojawiły się kiełki wszystkich odmian. Delikatne wschody majeranku też już widać, podobnie jak szczypiorku. Za tydzień czeka mnie wysiew kolejnej partii ziół na rozsady. Czeka mnie również pikowanie pomidorów, bo pojawiają się w moich rozsadach pomidorów już pierwsze liście właściwe. Na tym etapie możemy już przeprowadzić pierwsze przesadzanie.

Rozsad coraz więcej, miejsca coraz mniej, więc więcej roślin trafiło do szklarni. Przeniosłam tam już prawie wszystkie warzywa kapustne, czyli kalarepę, brokuły, kalafiora i kapustę, a także por i sałatę. Tolerują one chłody, w przeciwieństwie do np. pomidorów i papryki, więc lepiej im będzie w nieogrzewanej szklarni niż w ciepłym mieszkaniu.

Zapraszam do naszego sklepu 🙂 https://sklep.ogrodnacodzien.pl/

W dużych donicach szpinak i rzodkiewka są już coraz większe. Kiełkuje też bób i groch. A że w naszym rejonie na razie nie ma zapowiadanych przymrozków i zrobiło się wiosennie, pora wysiać również groch i bób wprost do gruntu. Nasiona namoczyłam przez noc w wodzie o temperaturze pokojowej. Bób mam w odmianie Dragon. Jest to odmiana wczesna, o nasionach w jasnokremowym kolorze. Wysieję je rzędowo, w rowkach o głębokości mniej więcej 5 cm. Obok zostawię miejsce dla warzyw kapustnych i sałaty. Za nimi będzie rósł groch.

Groch wysieję w dwóch odmianach. Groch sześciotygodniowy, to groch łuskowy, stara polska odmiana. Wysieję go również rzędowo w rowkach o głębokości 3-4 cm. Obok trafi groszek cukrowy w odmianie Oregon Sugar Pod, o płaskich strąkach, których nie trzeba łuskać, tylko można je spożywać w całości. Są bardzo smaczne. Uprawiałam tę odmianę już 2 razy i bardzo mi odpowiada. Nasiona zasypujemy i delikatnie uklepujemy.

Całość należy oczywiście podlać i dodatkowo miejsca wysiewu przekryję agrowłókniną. Po pierwsze dlatego, że ptaki nie wyjadały nasion, które często są dla nich przysmakiem. Po drugie, żeby zachować wilgotność podłoża i uchronić młode rośliny przed ewentualnymi nocnymi przymrozkami. I po trzecie, że zaznaczyć miejsca na grządce, które są już obsiane, ponieważ między nimi będę siała i sadziła kolejne warzywa.

Tymczasem kolejny szpinak i rzodkiewki trafią do jednej z moich podwyższanych grządek. Podczas przygotowywania jej do wysiewu wykopał bardzo dorodne pędraki. To larwy chrabąszcza majowego, które mogą narobić sporo szkód. Mogą one podgryzać korzenie wysianych przez nas roślin lub posadzonych sadzonek. Przy młodych warzywach wiąże się to często z ich całkowitym zniszczeniem. Jak się ich pozbyć? Można je po prostu ręcznie wybrać i potem pozostawić w szczelnym dość wysokim pojemniku jako pokarm dla ptaków w ogrodzie. Samo wykopywanie jest dość trudne, ponieważ zimując w glebie pędraki schodzą na głębokość nawet 1 metra. Możemy przed siewem wkopać się na grządce w jednym miejscu, dość głęboko i sprawdzić czy nie natrafimy, tak jak ja na jakiegoś pędraka. Jeżeli tak, to znak, że może być ich w tym miejscu więcej i warto przekopać oraz przeszukać glebę w ich poszukiwaniu. Jeżeli nie natrafimy na żadne niepokojące ślady ich żerowania, możemy spokojnie wysiewać i sadzić warzywa.

Mam nadzieję, że z mojej grządki wykopałam już wszystkie pędraki. W związku z tym, że stoi ona już na obrzeżu mojego warzywnika blisko tawulca pogiętego, muszę jeszcze zająć się jego przycięciem. Na wiosnę przyrasta on bardzo mocno. Jego gałęzie bardzo szybko się ukorzeniają, jeżeli trafią na żyzną glebę. W mojej grządce jednak nie ma dla niego miejsca. Jest za to miejsce dla szpinaku i rzodkiewki.

Wysieję je w rzędach, ale oddalonych od siebie w niewielkiej odległości. Szpinak będę zbierać już na etapie młodych liści, więc będę robić tu sukcesywną przerywkę na bieżąco. W szklarni wysiałam rzodkiewki w kulistej czerwonej odmianie, tutaj natomiast trafi odmiana czerwono biała o podłużnych zgrubieniach. Rzodkiewki wystarczą mi tu dwa rzędy, ponieważ za dwa tygodnie wysieję kolejną niewielką porcję w innym miejscu. Dzięki temu wydłużę zbiór tego warzywa, które zazwyczaj spożywamy na bieżąco, do kanapek lub sałatek.

I na koniec ciekawostka. Uprawiać możemy nie tylko tradycyjne warzywa i zioła. Może też sięgnąć po te nieco bardziej egzotyczne. Po przeczytaniu kilku artykułów postanowiłam spróbować uprawy imbiru. Korzeń tej rośliny nabyłam w sklepie spożywczym, posadziłam w dwóch donicach i odstawiłam razem z pozostałymi rozsadami. Po mniej więcej  dwóch miesiącach imbir wykiełkował. Jestem bardzo ciekawa jak dalej będzie wyglądała jego uprawa.