Plamy na liściach czy wciornastki?

W dzisiejszym odcinku z cyklu „Dom Pełen Kwiatów” będzie mowa o wciornastkach. Zapraszamy.

Wciornastki są często trudne do wykrycia na naszych domowych roślinach doniczkowych, ponieważ objawy ich żerowania łatwo pomylić z innymi chorobami, a one same są na tyle niewielkie, że trzeba się dobrze przyjrzeć liściom z bliska, żeby je zauważyć.

A objawem ich żerowania mogą być plamy, a raczej odbarwienia na liściach, jak w przypadku tej monstery lub deformacje liści, np. ich nadmierne pofalowanie, jak w przypadku tego skrzydłokwiatu.

Wciornastki to drobne owady o wielkości 1 – 2 mm, które mają aparat gębowy kłująco – ssący i nim wysysają soki z naszych roślin. Wyglądają jak małe przecinki w kolorze czarnym, szarym, pomarańczowym czy żółtym, w zależności od gatunku. Tak samo jak u mszyc występują w ich przypadku formy uskrzydlone oraz bezskrzydłe i tak samo jak mszyce – mogą przenosić choroby wirusowe, co jest dodatkowym zagrożeniem dla naszych roślin.

Jak już wspomniano, występują różne gatunki wciornastków, m.in. wciornastek szklarniowiec, cieplarek czy zachodni. Mogą atakować też różne rośliny prowadząc do ich odbarwień, deformacji i zniekształceń i to zarówno w przypadku liści, jak i kwiatów czy nowych przyrostów. I niestety, jak już te odbarwienia  się pojawią, to pozostaną do końca na liściach naszej rośliny. Jeżeli nie widzimy wciornastków na roślinie, a podejrzewamy, że to one wyrządzają jej szkodę, możemy przeprowadzić tzw. tekst białej kartki. Kładziemy ją pod rośliną i potrząsamy nią lekko. Jeżeli na papierze dojrzymy niewielkie, ruszające się przecinki, to będzie potwierdzenie obecności tych szkodników.

Jak się ich zatem pozbyć? Moim pierwszym zabiegiem jest zawsze dokładne oczyszczenie liści. Większe liście można umyć wilgotną szmatką, którą za każdym razem dokładnie płuczemy. A rośliny o drobniejszych, mniejszych liściach można oczyścić za pomocą oprysku lub dłuższym, delikatnym prysznicem. Następnie można przeprowadzić oprysk naturalnym środkiem owadobójczym na bazie wielocukrów lub oleju. Tego typu środków możemy używać w domu, nie są one szkodliwe. Działają one kontaktowo, musimy więc pamiętać, żeby dokładnie pokryć nimi zaatakowane powierzchnie. Naniesiona ciecz pokrywa szkodniki cienką, lepką powłoką, utrudniającą oddychanie i poruszanie się, co prowadzi do ich eliminacji.

Jeżeli to nie przyniesie spodziewanych efektów, można też sięgnąć po systemiczny preparat owadobójczy, który naniesiony na roślinę przemieszcza się z jej sokami docierając do wszystkich szkodników.