Sadzenie pomidorów i papryki

W dzisiejszym odcinku z cyklu „Ogród Warzywny” powiemy m. in. o sadzeniu pomidorów i papryki. Zapraszamy!

Druga połowa maja to pracowity czas w warzywniku. Na szczęście nie tylko pod względem pielęgnacji rosnących na grządkach roślin oraz sadzenia i siania kolejnych, ale także pod względem zbiorów. Wiele nowalijek już znalazło miejsce na naszych talerzach.

Szpinak zbierałam na bieżąco przez ostatnie 2 tygodnie. Większość jego młodych liści jest już zamrożona. Pozostały może 2 ostatnie podejścia i zniknie on już z podwyższanej grządki.

Na bieżąco znika też rzodkiewka. Młode rośliny możemy jeść w całości, zarówno część podziemną jak i nadziemną. Liście rzodkiewki są nawet wartościowsze pod względem zawartości witamin, minerałów i błonnika niż jej korzeń. Rzodkiewkę wykopujemy, gdy jej zgrubienia staną się jędrne. Zbyt długo przetrzymywane w ziemi tracą smak i parcieją.

Szczypioru z cebuli dymki rośnie na moich grządkach w bród. Chyba w tym roku nieco z nim przesadziłam. Ale on również może być zbierany w miarę  potrzeby aż do późnego lata. W pierwszej kolejności będzie znikał z tej grządki, bo jest ona zarezerwowana dla ogórków. Posadzę je tutaj za tydzień.

Uprawa przedplonów, plonów głównych i poplonów niesie za sobą właśnie takie ryzyko, że czas sadzenia plonu głównego już nadszedł, a my nie zebraliśmy jeszcze wszystkiego z przedplonów. Na szczęście rośliny uprawiane z rozsady mogą poczekać nieco dłużej z wysadzeniem do gruntu. Możemy więc wybrać najbardziej odpowiedni moment. Możemy też przez krótki czas uprawiać plon główny razem z przedplonem. Ja tak zrobię na podwyższanej grządce ze szpinakiem.

Pozwolę mu jeszcze kilka dni rosnąć, ale musi już zrobić miejsce dla pomidorów. Wyrwę więc całe rośliny w miejscach, gdzie trafią moje sadzonki. Jak już szpinak zniknie z tej grządki, towarzystwem dla tych pomidorów będzie seler. Ale on musi jeszcze zaczekać mniej więcej tydzień.

Z moich rozsad pomidorów zostawiłam sobie ok. 30 krzaczków. To w zupełności wystarczy dla naszej 4-osobowej rodziny oraz do przygotowania soków pomidorowych, przecierów i innych przetworów. Reszta moich roślin została już rozdana wśród rodziny i przyjaciół. Zostawiłam sobie po jednej lub dwóch roślinach z każdej odmiany. W trakcie sezonu, przetestujemy, które będą plonować najlepiej.

Pomidory zaleca się sadzić w rozstawie mniej więcej 60×70 cm. Ja na podwyższanych grządkach sadzę je nieco gęściej z uwagi na ograniczoną ilość miejsca. Należy się jednak liczyć z tym, że przy gęstszym nasadzeniu rośliny muszą być otoczone intensywniejszą opieką. Sadzonki, które będą sadzone dokładnie podlewamy. Możemy je też przed przesadzeniem zanurzyć na kilka, kilkanaście minut w wodzie. W tym czasie możemy przygotować dołki i tyczki.

Pomidory lubią przepuszczalną i żyzną glebę. Są to rośliny, które do wzrostu i dobrego rozwoju potrzebują sporej ilości składników pokarmowych. Dobrze jest więc wcześniej zasilić grządkę np. kompostem, zanim posadzimy na niej pomidory. Jeżeli, tak jak w moim przypadku, na grządce rosną przedplony, możemy wsypać kompost lub żyzne podłoże do pomidorów do dołków, które wykopaliśmy dla tych roślin. Obok dołka mocujemy palik i możemy przystąpić do sadzenia.

Pomidory możemy sadzić głębiej niż rosły do tej pory. Wyjmujemy rośliny z doniczki i przesadzamy. Często warzywa, w tym pomidory, które dotychczas rosły na zacisznych parapetach w naszych domach są wybujałe, tzn. mają często duże liście i wiotkie, ale długie łodygi. Takie sadzonki możemy sadzić w dołku po skosie, a nawet „na leżąco”. W trakcie takiego sadzenia zachowajmy jednak szczególną ostrożność, żeby nie złamać rośliny. Po jakimś czasie z zagłębionej w ziemi łodygi wypuści dodatkowe korzenie i się wzmocni.

Zasypujemy dołki z ziemią i lekko ugniatamy. Jeżeli to już konieczne, przywiązujemy ją już do podpory na tzw. ósemkę. Możemy zrobić wokół łodygi niewielkie zagłębienie, które będzie dłużej zatrzymywać wodę podczas podlewania. Wszystkie posadzone sadzonki pomidorów dokładnie podlewamy, mimo że zrobiliśmy to wcześniej, gdy były jeszcze w doniczkach. Chodzi o to, żeby ziemia, w której teraz się znalazły dokładnie otuliła korzenie. Robimy to bardzo obficie. O podlewaniu tych roślin musimy teraz pamiętać i robić to nawet codziennie, do czasu aż będziemy mieć pewność, że się już zadomowiły w nowym miejscu i dobrze ukorzeniły.

Moje niektóre sadzonki już zaczęły wypuszczać tzw. „wilki”. Są to rozgałęzienia które pojawiają się w miejscu, w którym liście wyrastają z pędu głównego. Im szybciej będziemy je usuwać, tym lepiej. Aby uzyskać z roślin dużo owoców dobrej jakości, nie można pozwolić pomidorom na swobodny wzrost. Traciłyby wtedy energię na rozwój dużej masy liściowej, zamiast na tworzenie owoców, na których nam zależy.  Nie dotyczy to odmian pomidorów koktajlowych, tam owoce mogą być drobne, ale zazwyczaj jest ich dużo. Tym odmianom nie usuwam „wilków”, pozwalam im rosnąć swobodnie.

Reszta moich sadzonek pomidorów musi jeszcze poczekać tydzień lub dwa, tak samo jak sadzonki ogórków i warzyw dyniowatych. Do czasu aż zbiorę wszystkie przedplony i przygotuję dla nich miejsce.

Miejsce muszę też przygotować dla papryki. Będzie ona rosła tutaj, w tej podwyższanej grządce, która została wykonana na potrzeby jednego z naszych filmów. Mówiłam wtedy, że nie ma już dla niej miejsca w moim warzywniku, ale zmieniłam zdanie. Uważam, że może stanąć tutaj i będzie doskonałym miejscem dla kilku krzaczków papryki słodkiej.

Tymczasem paprykę ostrą posadzę w większej donicy. W zeszłym roku upewniłam się, że ta roślina bardzo dobrze czuje się i rośnie w uprawie pojemnikowej. Znacznie lepiej niż pomidory. Ale tak samo jak pomidory uwielbiają słońce, musimy więc znaleźć dla niej w ogrodzie jak najbardziej nasłonecznione miejsce. Tym samym w uprawie doniczkowej musimy pamiętać o jej regularnym podlewaniu. Paprykę również sadzimy do żyznej i przepuszczalnej ziemi, może być to gleba z dodatkiem kompostu, lub w przypadku uprawy doniczkowej podłoże do pomidorów. Jeżeli jest taka potrzeba, możemy sadzić te rozsady głębiej niż rosły do tej pory. Po posadzeniu całość dokładnie podlewamy. Nie umieszczam tu jeszcze podpór, bo nie wiem czy będą konieczne. Jeżeli okaże się, że tak, dołożę je potem. Na koniec całość dokładnie podlewamy, jak w przypadku wszystkich roślin, które znalazły swoje nowe miejsce w ogrodzie.