Zimni ogrodnicy w warzywniku

W dzisiejszym odcinku z cyklu „Ogród Warzywny” powiemy m. in. o zimnych ogrodnikach, o rozsadach ogórków i pozostałych warzyw dyniowatych, a także o sadzeniu pomidorów w donicach. Zapraszamy!

„Pankracy, Serwacy i Bonifacy – źli na ogrody chłopacy”. W tym roku odczuwamy to szczególnie mocno. Znowu potwierdziła się teoria, że do połowy maja warto mieć agrowłókninę lub folię pod ręką, żeby w razie konieczności przykryć rośliny w warzywniku. A wszystko przez „zimnych ogrodników”. „Zimni ogrodnicy” to zjawisko klimatyczne, które już dawno zaobserwowali  nasi przodkowie, potwierdzone potem przez badania klimatologów. Występuje ono w całej Europie Środkowej, kiedy po okresie utrzymywania się wyżu barycznego następuje zmiana cyrkulacji atmosferycznej i wraz z niżem zaczyna do nas napływać zimne powietrze z obszarów polarnych. Dlatego zawsze radzi się sadzić rośliny ciepłolubne dopiero w drugiej połowie maja.

Moje rozsady oraz kwiaty, które będą zdobić balkony i tarasy, czas „zimnych ogrodników” spędzą więc w domu. Mimo że są już zahartowane i nie jedną noc spędziły już na zewnątrz. Pokój przestał wyglądać jak miejsce mieszkalne, a zaczął wyglądać jak szklarnia. W dzień można je znowu wystawić na zewnątrz, ale jak temperatura spada poniżej 5-7 stopni Celsjusza, ja swoje rośliny wnoszę do środka. Poranna i wieczorna gimnastyka zaliczona. A warto je wystawiać, bo np. papryka zawiązała już kwiaty. W domu żadna pszczoła ich nie zapyli, a na tarasie jest już na to duża szansa.

Rozsady ogórków i dyń są praktycznie gotowe do sadzenia, ale jeszcze trochę poczekam. Rośliny te są wyjątkowo ciepłolubne, zaszkodzi im chłód. Moja mama uczyła mnie, że w ich przypadku temperatura nie powinna spaść poniżej 4 stopni Celsjusza. W niektórych doniczkach wysiałam je zbyt płytko, widać korzenie i rośliny są niestabilne. W takim wypadku nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dosypać im podłoża. Warzywom dyniowatym to nie zaszkodzi. Dlatego razi się wysiewać ogórki, cukinie i dynie na rozsady w większych doniczkach, które wypełniamy podłożem np. do połowy, żeby potem, w czasie ich wzrostu, móc uzupełnić brakujące miejsce i wzmocnić sadzonki.

Rozsady warzyw dyniowatych w czasie wzrostu zajmują coraz więcej miejsca. Trzeba więc pamiętać o ich rozstawianiu. Jeżeli rośliny będą rosły zbyt blisko siebie, możemy często zauważyć wybiegnięcie rośliny, czyli nadmierne wydłużenie łodyg, charakterystyczne też dla rozsad, które mają zbyt mało światła.

Sadzonki pomidorów też już są gotowe do sadzenia, ale one również muszą jeszcze wytrzymać w doniczkach, co najmniej tydzień zanim znajdą swoje miejsce w gruncie. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, żeby posadzić te, które będą dalej rosły w donicach – te donice, na czas zimnych nocy, dam radę wstawić do garażu.

W tym roku w większych pojemnikach będę uprawiać pomidory karłowe, tzw. balkonowe. Część z nich to odmiana Venus, a część jest dla mnie zagadną. Zebrałam nasiona w zeszłym roku z krzewu, którego odmiany nie znałam. Owoce pomidorów były bardzo smaczne, a rośliny zdrowe o ładnym pokroju. Postanowiłam więc w tym roku je wysiać eksperymentalnie, żeby zobaczyć, czy powtórzą tak dobry wzrost i plon. Na razie rosną bardzo dobrze, zobaczymy co będzie dalej.

Pomidory karłowe to odmiany, które możemy uprawiać ba balkonach i tarasach w donicach. Owoce będą niewielkie, koktajlowe. Mogą być w kolorze czerwonym, pomarańczowym lub żółtym. Ich pokrój jest zwarty i dorastają do niewielkich rozmiarów, najwyżej do 40-50 cm. Liście są zazwyczaj ciemno-zielone, często ciemniejsze niż pomidorów gruntowych.

Donica do ich uprawy powinna być większa niż standardowa skrzynka balkonowa. Ja np. do tej donicy posadzę 3 rośliny. Taka jej wielkość powinna dać roślinom wystarczająco dużo miejsca do dalszego wzrostu i rozwoju. Wypełniamy je podłożem do pomidorów, podłożem do warzyw lub tzw. ziemią ogrodową. Ja na początek wysypuję nieco podłoża na dno, potem umieszczam sadzonki pomidorów, głębiej niż rosły do tej pory i dosypuję ziemi. Donica powinna mieć oczywiście otwory odpływowe na dnie, żeby nadmiar wody mógł swobodnie wypływać.

Te odmiany nie potrzebują dodatkowych podpór, chyba że uprawa uda nam się tak bardzo, że ciężar licznych owoców pomidorów zacznie przeważać pojemnik. Wtedy można dołożyć paliki lub kratkę, które pomogą przytrzymać rośliny w pionie. W uprawie pojemnikowej musimy dbać o systematyczne podlewanie, ponieważ korzenie nie są w stanie same poszukać sobie wody. W późniejszym czasie konieczne też będzie ich regularne odżywianie. Wyłamywanie końcówek pędów, czy wilków nie jest w ich przypadku konieczne, będą się krzewić i rozrastać. Donice z pomidorami ustawiamy w jak najbardziej nasłonecznionym miejscu. Są to rośliny, które kochają słońce.

Z resztą większość roślin warzywnych, to rośliny słońca. Niektóre z nich dobrze znoszą również półcień, jednak znaczna większość woli dużą ilość światła. Czas zimnych ogrodników mogę więc poświęcić na przycięcie żywopłotu, który w tym roku za bardzo się rozrósł i za mocno zacienia podwyższane grządki. Dobrze jest, jeżeli warzywa rosną w miejscu nieco osłoniętym, zatem żywopłot od strony północnej jest jak najbardziej wskazany. Ale nie może być on zbyt wysoki. Ochrona przed wiatrem jest jak najbardziej wskazana, ale nie zaleca się uprawiać warzyw w szczelnie zasłoniętych, tzw. zamkniętych miejscach, ze stojącym powietrzem, ponieważ rośliny będą wtedy bardziej narażone na choroby i ataki szkodników. Ponadto ten żywopłot zaczął ograniczać możliwość dojścia do donic, a w czasie zabiegów pielęgnacyjnych i pielenia konieczne jest dotarcie do warzyw z każdej strony.