Suszenie ziół i mączlik szklarniowy

W dzisiejszym odcinku z cyklu „Ogród Warzywny” będzie mowa o lipcowych zbiorach, suszeniu ziół i mączliku szklarniowym. Zapraszamy!

W warzywniku wiele roślin wymaga już usunięcia z grządek. Groszek cukrowy wysiany w marcu kończy już swoją wegetację. W jego miejsce można wysiać kolejne warzywa, u mnie będzie to karłowa fasolka szparagowa i późna marchew. Wczesnowiosenna sałata wraz z nadejściem upałów zaczyna wybijać w pędy kwiatostanowe. W takiej postaci nie nadaje się już do spożycia, ponieważ jest gorzka. Usuwamy ją z grządki lub pozostawiamy, żeby wydała nasiona.

Całkiem nieźle na grządce prezentują się ziemniaki. Czas, którego bulwy ziemniaka potrzebują, aby dojrzeć, zależy od ich odmiany. Jednak większość odmian wczesnych lub wczesno-letnich w lipcu jest już gotowych do pierwszego zbioru. Znakiem rozpoznawczym może być moment, kiedy rośliny przekwitną, a moje ziemniaki przekwitły mniej więcej tydzień temu. W zeszłym roku zbierałam bulwy od lipca do października w miarę potrzeby. Mam nadzieję, że w tym roku też mi się to uda.

W donicach dobrze radzą sobie dynie i patisony. Rozrastają się dość ekspansywnie i muszą mieć sporo miejsca na olbrzymie liście i rozwijające się owoce. Dojrzewają pierwsze z nich. Patison jest już gotowy zbioru. W przypadku tych roślin nie czekamy zbyt długo. Możemy ścinać nawet całkiem młode warzywa, w zależności od tego, jaką potrawę czy przetwory zamierzamy przygotować. Jadalne są także kwiaty, zarówno żeńskie, jak i męskie.

Cały czas zbieramy rzodkiewkę i cały czas wysiewamy jej letnie odmiany na kolejny zbiór za 2-3 tygodnie.

Zbieramy również zioła. Jeżeli robimy to z przeznaczeniem na suszenie  warto wybrać moment, bezpośrednio przed ich kwitnieniem. Najlepiej robić to w ciepłe i słoneczne dni, dobrze żeby ich liście były wtedy suche. Jeżeli liczymy na jeszcze jeden, kolejny zbiór, warto przeprowadzić cięcie w taki sposób, żeby z pachwin liściowych poniżej wyrosły jeszcze nowe pędy.

Warto uprawiać te zioła, które lubimy najbardziej i które wykorzystujemy na co dzień. Dla większości ich regularne uszczykiwanie to swoista kuracja odmładzająca. Dzięki temu rośliny zachowują zwarty pokrój i utrzymują swój aromat. Wydłużamy też ich wegetację. Skracanie pędów wierzchołkowych powoduje zahamowanie kwitnienia, przez co przedłużamy czas zbiorów. A pędy wierzchołkowe wielu roślin zielnych, zwłaszcza wieloletnich, mogą być przeznaczone do pozyskania nowych sadzonek. Dotyczy to np. mięty, melisy czy rozmarynu. Wystarczy  je odciąć i umieścić  w wodzie lub bezpośrednio w podłożu. Po kilku tygodniach powinny się ukorzenić.

Suszenie ziół należy rozpocząć jak najszybciej po zbiorze. Oczyszczamy je z ziemi i jeżeli to konieczne opłukujemy. Możemy gałęzie związać w niewielkie pęczki i powiesić liśćmi w dół w ciepłym, suchym i możliwie ciemnym miejscu. Zbyt wysoka temperatura powietrza podczas suszenia ziół nie jest pożądana. W prawdzie rośliny wtedy szybciej tracą wodę, lecz mogą także stracić olejki eteryczne, na których nam zależy.

Ususzone liście ziół są delikatnie łamliwe, lecz nie powinny rozpadać się w pył. Najczęściej zaleca się oddzielenie ich od łodyżek, ja jednak miętę najczęściej pozostawiam w postaci gałązek, ponieważ używam ich głównie do zaparzania herbaty w dzbanku. W celu zachowania ich aromatu zaleca się przechowywanie ich w szczelnych pojemnikach i w ciemnym miejscu. I przypomnienie, że nie jest jeszcze za późno, żeby rozpocząć uprawę ulubionych ziół. Możemy kupić gotowe sadzonki w sklepach ogrodniczych lub wysiać szybko rosnące gatunki, jak np. bazylia czy pietruszka liściowa.

W warzywniku nieustannie kontrolujemy nasze rośliny, zwłaszcza pomidory, które o tej porze rosną bardzo szybko i zawiązują grona owoców. Regularnie je podwiązujemy, żeby ich ciężar nie spowodował złamania lub nadłamania rośliny w czasie wietrznej pogody lub burzy.  Cały czas usuwamy młode pędy wyrastające z kątów liści, tzw. wilki. Dzięki temu rośliny te przeznaczą energię na zawiązywanie kwiatów i owoców, a nie na rozwijanie masy liściowej.

Latem, w okresie najsilniejszego rozwoju wegetatywnego pomidorów, bardzo ważne jest systematyczne ich podlewanie oraz dostarczanie potrzebnych im składników pokarmowych. Niedobory makro i mikroelementów mogą być powodem żółknięcia liści oraz ich zwijania się, a także deformacji owoców czy ich niewielkich rozmiarów. Rozpoczęcie nawożenia pomidorów zaleca się przeprowadzić mniej więcej 3 tygodnie po posadzeniu. Potem warto je powtarzać w zależności od wybranego przez nas nawozu, zazwyczaj co 2-3 tygodnie.

Pomidory rzadko atakowane są przez szkodniki, jednakże mogą się na nich pojawić mszyce lub mączliki w uprawach szklarniowych. Na moich uprawach na razie żadnych nie zauważyłam. Ale mączliki pojawiły się na kalarepie.

Mączliki szklarniowe nazywane są też białymi muszkami. Najczęściej atakują warzywa kapustne, aczkolwiek zeszłego roku można je było zauważyć również na innych roślinach. Ich rozwojowi sprzyja gorąca i sucha pogoda, dlatego ich obecność jest charakterystyczna dla letnich miesięcy. Dorosłe osobniki są niewielkie, wielkości ok. 1,5 mm. Składają jaja na spodzie liści i często właśnie tam też przesiadują. Larwy są delikatnie spłaszczona, owalne, jeżeli dobrze się przyjrzymy można je dostrzec gołym okiem. Podczas żerowania wysysają z roślin soki, na liściach pojawiają się plamy. W konsekwencji się one deformują i zasychają, co w ostateczności może doprowadzić do zahamowania wzrostu naszych warzyw.

Żeby pozbyć się mączlika szklarniowego ze swoich upraw możemy wykonać oprysk naturalnymi preparatami o działaniu kontaktowym, mogą być one na bazie oleju, związków sylikonowych czy wielocukrów. Gotowy do użycia roztwór z wielocukrów nanosi się na każdą zaatakowaną część rośliny. Należy zrobić dokładnie ponieważ preparat ten działa poprzez odcięcie owada od powietrza. Niestety dorosłe osobniki szybko odlatują, ratując się przed naszym opryskiem. Należy go więc co jakiś czas powtarzać. Żeby te dorosłe osobniki wyłapać możemy wspomóc się również żółtymi tablicami lepowymi.

Możemy też użyć insektycydu. Warto wybrać taki środek, który działa systemicznie, wnika do wnętrza rośliny i krążąc z sokami dociera do wszystkich tkanek, tym samym dociera do wszystkich szkodników gryząco-ssących. Wykonując wszystkie opryski  pamiętajmy o pszczołach. Zawsze dokładnie czytajmy instrukcję i trzymajmy się wskazanych tam dawek. Zabiegi tego typu zaleca się wykonywać wczesnym rankiem lub późnym wieczorem, kiedy pożyteczne owady udadzą się już na spoczynek po pracowitym dniu.